Pomysł podsunęło im życie. Stworzyli inteligentny kosz na śmieci

Życie podsunęło nam ten pomysł. Próbowaliśmy w biurze wprowadzić kiedyś segregację śmieci. W teorii wszystko wydawało się banalne – papier trzeba wrzucić do papieru, a plastik do plastiku. Zawsze jednak znalazł się ktoś, kto nie miał pojęcia, co uczynić z pustym opakowaniem. Wtedy wpadliśmy na pomysł inteligentnego kosza – mówi Marcin Łotysz, współtwórca firmy BIN-e. Wspólnie z kolegami stworzył inteligentny kosz, który pomaga rozwiązać problem recyklingu śmieci w biurach.

Grzegorz Marynowicz: Kiedy zaczęła się Wasza przygoda z biznesem? Skąd w ogóle decyzja o założeniu firmy zamiast pracy na etacie?

Marcin Łotysz, CTO: Razem z Jakubem Lubońskim zaczęliśmy wspólne przedsięwzięcia biznesowe prawie 10 lat temu. Skupialiśmy się wtedy głównie na polu marketingu oraz informatyki. Po jakimś czasie zaczęliśmy odczuwać potrzebę większej odpowiedzialności za swój los i za to, co robimy. Wtedy podjęliśmy decyzję o założeniu własnej firmy. Może i nie jest to do końca uzasadnione, ale dzięki temu ma się wrażenie, że można osiągnąć więcej i mieć realny wpływ na otaczający świat. Samemu wyznacza się zadania i kierunki działania. To duże wyzwanie, które oczywiście raz wychodzi lepiej, a raz gorzej. Ostatnie trzy lata utwierdziły nas jednak w przekonaniu, że warto podejmować ryzyko.

Dlaczego akurat taki biznes? Skąd pomysł?

Życie podsunęło nam ten pomysł. Próbowaliśmy w biurze wprowadzić kiedyś segregację śmieci. W teorii wszystko wydawało się banalne – papier trzeba wrzucić do papieru, a plastik do plastiku. Zawsze jednak znalazł się ktoś, kto nie miał pojęcia, co uczynić z pustym opakowaniem. Wtedy wpadliśmy na pomysł inteligentnego kosza. Podczas naszych wspólnych działalności szukaliśmy pewnej niezagospodarowanej przestrzeni, obszaru, w którym niewiele się działo i w którym moglibyśmy dokonać czegoś znaczącego. To była właśnie taka przestrzeń.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl Polski wynalazek, który zwiększy poziom ochrony środowiska

Ile kapitału wymagało uruchomienie biznesu i co poszły te środki?

Trudno jednoznacznie określić kapitał, ponieważ częściowo były to pieniądze z ówczesnej działalności, a częściowo nasze oszczędności. Później wsparcie pierwszego inwestora, a teraz kolejnego. Środki poszły na wszystko – począwszy od spinaczy, kończąc na pracach badawczo-rozwojowych dotyczących poszczególnych elementów urządzenia.

Jakie trudności napotykaliście lub wciąż napotykacie rozwijając produkt?

Największą trudnością w budowie i rozwoju dosyć skomplikowanego urządzenia jest to, że łączy elementy różnych dyscyplin – automatyki, elektroniki, informatyki, mechaniki, itp. Trzeba znaleźć odpowiednich projektantów, wykonawców oraz dostawców, którzy zapewnią wysoką jakość usług i równie wysoki poziom wykonania poszczególnych podzespołów czy elementów. Muszą one spełniać nasze oczekiwania i standardy. Projektowanie, uruchomienie, montowanie – każdy z tych etapów wymaga znalezienia ludzi o odpowiednich umiejętnościach.

Co tak na prawdę dajecie klientowi? Na czym polega Wasz biznes? Na czym zarabiacie?

Klientowi dajemy automatyczne rozwiązanie, które pomaga w zarządzaniu odpadami i ich recyclingiem. W jego skład wchodzi zarówno samo urządzenie, jak i platforma informatyczna do zarządzania nim. Biznes polega na sprzedaży tego rozwiązania.

Czy w momencie startu mieliście doświadczenie w biznesie? Jak wyglądały początki działalności?

Jakieś doświadczenie mieliśmy. Jest to jednak coś, czego nigdy tak naprawdę nie przestaje się zdobywać, każdego dnia ma się go trochę więcej. Początki, w ogólnym zarysie, nie różniły się zbyt mocno od tego, jak pracujemy teraz. Ja zajmowałem się projektami, a mój wspólnik rozmawiał z potencjalnymi klientami. Teraz działamy po prostu trochę na inną skalę, z innymi ludźmi.

Sami wytwarzacie produkty, które sprzedajecie? Jak wygląda proces produkcji od kuchni?

Produkty wytwarza dla nas fabryka, z którą pozostajemy w bardzo ścisłym kontakcie. Często jesteśmy tam na miejscu, ustalamy kwestie techniczno-technologiczne, udoskonalamy produkt.

Jak wygląda dystrybucja? Sprzedajecie wyłącznie online a może macie także stacjonarne punkty?

Mamy dystrybutora na Polskę, który zajmuje się szczegółami.

Jak pozyskujecie klientów i które metody promocji są najbardziej efektywne?

Staramy się być obecni w różnych miejscach, występujemy na konferencjach czy wystawach tematycznych. Podczas takich wydarzeń można czynnie dotrzeć do potencjalnych klientów. Część pracy wykonuje również nasz dystrybutor, który własnymi narzędziami stara się sprzedać nasz produkt. J

Niedawno pozyskaliście już drugiego inwestora. Opowiedzcie coś więcej o tej transakcji? Na co potrzebne są te pieniądze?

Poznaliśmy się podczas jednego z wydarzeń start-up’owych. Rozmowy trwały kilka miesięcy. Przedstawiliśmy szczegółowy plan rozwoju naszego produktu i przedsiębiorstwa, a to z kolei spotkało się pozytywną opinią Altamiry. Finałem tych rozmów była decyzja o tym, żeby dalej działać wspólnie. Pieniądze potrzebne są na rozwój zespołu, abyśmy mogli jak najlepiej zrealizować założenia strategii produkcyjnej i sprzedażowej. Produkt jest jeszcze młody, więc wymaga dużej uwagi developmentu, gotowości serwisowej i optymalizacji. Przestrzeni do pracy i dalszego rozwoju pozostało zatem jeszcze sporo. Poza tym mamy już pomysły na kolejne przedsięwzięcia, które wyrastają z linii inteligentnych urządzeń, jak np. budowanie produktów dostosowanych do potrzeb konkretnych klientów.

Pochwalci się proszę jakimiś ciekawymi liczbami opisującymi Wasz biznes.

Do tej pory sprzedaliśmy 113 urządzeń, Stworzyliśmy 4 prototypy urządzenia. Pokonaliśmy ok. 500 000 km po całej Europie, żeby zrealizować nasze plany.

 

Co moglibyście poradzić osobom, które dopiero myślą o własnym biznesie?

To proste – nie mają poprzestać na myśleniu, tylko muszą zacząć działać.

Jakie macie plany na przyszłość?

Przede wszystkim chcemy zadbać o to, aby nasz produkt spełniał oczekiwania klientów i był dostosowany do ich potrzeb. W następnej kolejności zamierzamy rozwinąć linię produktów outdoorowych. Poza tym mamy w planach również miniaturyzację urządzenia. Chcielibyśmy, żeby tego efektem był BIN-e home, czyli system zarządzania śmieciami w naszych domach, co przyczyniłoby się do uwolnienia planety m.in. od plastikowych butelek, porozrzucanych po morzach, lasach, oceanach i wszędzie na świecie.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Rozmawiał
Grzegorz Marynowicz
MamBiznes.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*