Theranos, czyli historia największego przekrętu w branży start-upów

Historia Elizabeth Holmes jest niezwykła. Jej idolem był Steve Jobs i chciała dołączyć do grona największych wynalazców na świecie, którzy odmienili bieg historii. Jej pomysł miał być rewolucyjny, choć nigdy nie działał. Wykorzystując swoją charyzmę udało jej się pozyskać setki milionów dolarów od inwestorów. W 2014 r., w wieku 31 lat, była najmłodszą miliarderką na świecie, która „samodzielnie” doszła do swoich pieniędzy.

Na zdjęciu Elizabeth Holmes, CEO Theranos; Fot. FORUM/ CARLO ALLEGRI

Elizabeth Holmes to niecodzienna start-uperka. Jeszcze będąc dzieckiem tworzyła na kartce papieru liczne wynalazki. W okresie liceum zainteresowała się medycyną. Chciała zostać lekarzem, ale z powodu lęków przed igłami zdecydowała się jedynie na nauki okołomedyczne. Rozpoczęła studia na Uniwersytecie Stanforda na kierunku inżyniera chemiczna. Już od samego początku wyróżniała się na tle swoich rówieśników. Jednak w 2003 roku porzuciła studia by zając się własnym biznesem.

W wieku 19 lat Holmes stworzyła firmę Theranos. Nazwa firmy była połączeniem dwóch słów „therapy” (pol. terapia)  i „diagnosis” (pol. diagnoza). Swój lęk przed igłami oparła o swój pomysł na biznes. Opracowała technologię, która miała specjalizować się w wyjątkowych badaniach krwi. Nie pobierano jej z żyły w ręce, lecz z opuszka palca. Dzięki temu miała zapewnić tanie badanie krwi w krótkim czasie.

Pomysł dość szybko podchwyciły media, a Elizabeth Holmes stała się poniekąd celebrytką. Określano jej pomysł jako rewolucję w obszarze medycyny. Do współpracy zaprosiła także byłych wysokich przedstawicieli amerykańskiego rządu, którzy zasiedli w radzie nadzorczej.  Wśród nich był: George Shultz (były sekretarz pracy, skarbu i stanu rządu USA), gen. James Mattis (sekretarz obrony USA), Henry Kissinger (były sekretarz stanu), William Perry (były sekretarz obrony). Dzięki temu jej firma zyskała dużą renomę w oczach inwestorów.

Produkt, który nie istniał

Do start-upu zaczęły płynąć setki milionów dolarów, choć produkt nie był gotowy. Inwestorzy byli tak bardzo optymistycznie nastawieni na pomysł Holmes, że nigdy nawet nie poprosili o szczegółowe analizy finansowe czy też informacje o produkcie. W programie dokumentalnym HBO „Wynalazczyni. Dolina Krzemowa w kropli krwi” została przyrównana do Thomasa Edisona. On także najpierw został celebrytą i próbował znaleźć inwestorów, choć jego żarówka początkowo nie działa. Zapoczątkował w ten sposób maksymę “Fake it till you make it”, czyli udawaj, że masz wyniki dopóty, dopóki ich nie osiągniesz, która jest stosowana przez start-upy do obecnej chwili. Stosowała ją także Elizabeth Holmes.

Największą przeszkodą przy tworzeniu rewolucyjnego produktu Elizabeth Holmes okazała się fizyka. Założycielka Theranosa chciała, żeby urządzenie diagnostyczne miało wymiary monitora kineskopowego. Sprowadzenie całego laboratorium z jego urządzeniami i odczynnikami do takiego wymiaru spowodowało masę problemów. – Krew wewnątrz się rozlewała, pipety łamały. Musiałem wtedy wkładać dłoń do urządzenia, żeby wyciągać próbki. W każdej chwili mogłem zostać zraniony zakrwawionymi resztkami szkła – opowiada w dokumencie HBO jeden z pracowników laboratorium Theranosa.

Pomimo licznych problemów z wynalazkiem, w 2013 roku założycielka start-upu postanowiła podpisać umowę z placówkami Walgreens. Od tego momentu urządzenia zaczęto testować na prawdziwych pacjentach. Dość szybko okazało się, że urządzenie nie działa, a próbki musiały być wysyłane do laboratorium. Z czasem okazało się, że próbka krwi z palca nie wystarczała, więc coraz częściej pobierano ją z przedramienia. Pacjentom tłumaczono to, że tak jest tylko w ich przypadku.

Aby przerwać pojawiające się spekulację nad pomysłem Holmes, firma rozpoczęła silną kampanię marketingową. Co więcej zdecydowali się na rozszerzenie usług. Początkowo tylko kilka czynników krwi miała być badana (z którymi urządzenie i tak sobie nie radziło), jednak po zmianie liczba czynników, które podlegały analizie gwałtownie wzrosła. To doprowadziło do kuriozalnych sytuacji, często z dramatem ludzi korzystających z usług Theranosa. Wielu pacjentów dowiadywało się, że choruje m.in. na raka, choć w rzeczywistości tak nie było.

Początek końca bajki

Pojawiały się coraz liczniejsze problemy, jednak Elisabeth Holmes, wykorzystując swój talent do przekonywania ludzi, uświadomiła, że nic złego się nie dzieje, zaś błędy w analizie nie wynikają z problemów z urządzeniem, a spowodowane są czynnikiem ludzkim. Jak się później okazało, w pewien sposób nie kłamała, bowiem urządzenie nigdy nie analizowało krwi, tylko zespół, który ręcznie badał każdą z próbek. Tak właściwie wynalazek Holmes był tylko atrapą wykorzystywaną do reklam, dla mediów czy tez potencjalnych inwestorów.

Na zewnątrz start-upu nikt jednak nie wiedział co tak naprawdę się dzieje. Dzięki podpisywanym umowom z pracownikami o zachowaniu poufności, Holmes mogła mieć pewność, że nic nie wyjdzie na zewnątrz. W każdym bądź razie do pewnego czasu.

Wszystko zmienił jeden z pracowników, będący także wnukiem jednego z członków rady nadzorczej. Przekazywał on swojemu dziadkowi informacje o tym co dzieje się w firmie, jednak nie chciał w to wierzyć. Dlatego młody pracownik Theranosa skontaktował się z dziennikarzem z Wall Street. Po publikacji artykułu firma z dnia na dzień traciła na wartości, jednak Holmes cały czas próbowała odpierać zarzuty. Co ciekawe rada nadzorcza zafascynowana charyzmatyczną Holmes nawet w obliczu faktów jeszcze długo bronili jej biznesu.

W szczytowym momencie wartość Theranosa wyniosła blisko 4,5 mld USD. W 2018 r. amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd oskarżyła Holmes oraz Ramesha „Sunny’ego” Balwani (dyrektora zarządzającego Theranosa) o “pozyskanie od inwestorów ponad 700 mln dol. dzięki skomplikowanemu, wieloletniemu oszustwu, w którym zawyżali lub fałszowali prognozy wyników”. Pozyskane środki w dużej mierze przeznaczyła na prawników oraz wyroki sądowe.  Za oszustwa grozi im do 20 lat więzienia i co najmniej 2,25 mln dolarów kary.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl