Kosmiczny start-up z Polski zainteresował swoim pomysłem spółkę Richarda Bransona

Polska branża kosmiczna z roku na rok staje się coraz większa i odnosi coraz większe sukcesy. Przykładem polskiego start-upu kosmicznego SetRevolution, który swym pomysłem zainteresował spółkę Richarda Bransona, Virgin Orbit. – Projektujemy i dostarczamy małe satelity obserwacyjne dla sektorów komercyjnego i publicznego. Dzięki ciężkiej pracy udało nam się nawiązać współpracę z Virgin Orbit – mówi Grzegorz Zwoliński, prezes zarządu SatRevolution.

Na zdjęciu Grzegorz Zwoliński, Fot. materiały prasowe

 

Bartłomiej Godziszewski: Skąd u Was takie zainteresowanie branżą kosmiczną?

Grzegorz Zwoliński: Marzenia z dzieciństwa można realizować w życiu dorosłym – tak właśnie jest w moim przypadku.  Zawsze pociągała mnie tematyka sci-fi. Pierwsze wspomnienie: Star Wars. Fascynacja statkami kosmicznymi i zachwyt wywołany filmem stały się inspiracją do rozwijania zainteresowań. Wyobraźnię pobudzałem grając w gry planszowe, zaś wiedzę na lekcjach fizyki. Jako dorosły człowiek nie musiałem zastanawiać się, co robić dalej w życiu — na szczęście dla nas, technologia poszła tak szybko do przodu, że science fiction stało się science reality. W 2010 roku razem z Damianem Fijałkowskim stworzyliśmy markę T-Bull, obecnie jedną z największych firm w Polsce produkujących gry mobilne. Rok później dołączył do nas Radosław Łapczyński, który też od zawsze pasjonował się przedmiotami ścisłymi, startował w olimpiadach z fizyki, jest absolwentem Politechniki Wrocławskiej. Po kilku latach doszliśmy do wniosku, że czas na nowy biznes. U nas nie ma powiedzenia „sky is the limit”, więc pragnienia zbudowania biznesu – dosłownie – wykraczały daleko poza stratosferę. I tak polecieliśmy w kosmos.

Jak to się stało, że zdecydowaliście się założyć SatRevolution?

Po kilku latach działalności T-Bulla powróciły marzenia o podboju kosmosu. Naszym celem była miniaturyzacja elektroniki i tworzenie nowych rozwiązań, np.: telefonu zarządzanego myślami, nie dłońmi. Zaczęliśmy analizować rynek technologii kosmicznej, który już kilka lat temu okazał się perspektywiczny i stale rośnie. Obecnie jest wart ok. 270 mld dolarów. Mieliśmy wiedzę, pomysł na produkt, wizję, co chcemy osiągnąć – tak powstało SatRevolution.

Jak wyglądały początki waszego biznesu. Z czym się musieliście zmierzyć?

Początek chyba zaskoczył nas wszystkich. Finansowania szukaliśmy przez… około tydzień. Coś, co dla większości firm okazuje się największą barierą wejścia na rynek, my mieliśmy odhaczone po 7 dniach. Potem okazało się, że mamy dużo do nadrobienia w kwestii HR i logistyki. Skompletowanie odpowiednio wykształconej kadry było nie lada wyzwaniem. Rynek technologii kosmicznej od lat zajmuje czołowe miejsce na świecie pod względem wielkości oraz innowacyjności, jednak Polska nie jest kojarzona z tego rodzaju działalnością. To znajduje odzwierciedlenie w stosunkowo małej liczbie kierunków studiów i dostępności specjalistów z tej branży. Uważam, że Polacy mają wybitne uzdolnienia w kierunkach ścisłych, ale zetknięcie z rzeczywistością po studiach jest bardzo bolesne – na rynku brak dla nich pracy. Dlatego decydują się na bardziej popularne zawody, w których ich przyszłość nie jest tak niepewna. Od dłuższego czasu szukamy astrofizyka i niestety mam teorię, że powinienem rozglądać się za nim w fast foodach czy w marketach, bo niestety tam często lądują absolwenci tego typu studiów, którzy muszą jakoś zarobić na utrzymanie. Drugim problemem było znalezienie odpowiedniego miejsca. Potrzebowaliśmy tzw. cleanrooms z certyfikacją ISO-6, w których można budować nasze urządzenia. Niestety Polska nie chce inwestować w kosmos, więc stykamy się z brakiem zrozumienia naszych potrzeb dotyczących rozwijania biznesu.

Jak oceniacie polską branżę kosmiczną?

Polacy mają bogatą historię dokonań naukowych w tej dziedzinie. Zaczynając od 1978 i lotu Mirosława Hermaszewskiego w kosmos, do 2018 i misji badawczej na Marsa, do której najważniejsze elementy urządzenia Kret HP3 zbudowali polscy naukowcy. Niestety rodzimy rynek jest nadal w tyle, jeśli chodzi o inwestycje i zintegrowanie działań w tym sektorze. Przyczyną jest brak odwagi i chyba świadomości, że eksploracja tego rynku jest nam bardziej potrzebna, niż mogłoby się wydawać. A klamrą zamykającą listę powodów oczywiście będzie brak finansowania.

Pierwszą waszą innowacją był NanoBus

SatRevolution to pierwsza polska spółka o globalnym zasięgu, która projektuje i dostarcza małe satelity obserwacyjne dla sektorów komercyjnego i publicznego. Jesteśmy autorem i dostawcą platformy NanoBus – konstrukcji nośnej z zestawem podsystemów niezbędnych do funkcjonowania nanosatelity w kosmosie. Rozwiązanie stanowi bazę do konstrukcji satelitów w standardzie CubeSat, czyli miniaturowego satelity, stosowanego w edukacji czy badaniach kosmosu. NanoBus to sposób na szybszą i tańszą konstrukcję kompletnego systemu satelitarnego. Pozwala wyeliminować skomplikowane i kosztowne prace badawczo rozwojowe, konieczne do opracowania własnych technologii kosmicznych

Teraz czas przyszedł na REC

Tak. REC, czyli Real-time Earth observation Constellation, to stworzony przez SatRevolution projekt konstelacji nanosatelitów obserwacyjnych opartych na autorskiej platformie NanoBus. Już w 2021 roku planujemy wyniesienie na orbitę prototypowego nanosatelity obserwacyjnego ScopeSat, bazowego elementu konstelacji REC. W kolejnym powstanie pierwsza wersja konstelacji złożona z 16 satelitów. W 2023 r. w orbitę wystrzelonych będzie już 66 satelitów ScopeSat, wyposażonych w rozkładany moduł optyczny DeploScope. Docelowo zamierzamy umieścić w orbicie nawet do 1024 nanosatelitów i uzyskać jakość obrazowania odpowiadającą dużym obiektom. Chcemy osiągnąć częstotliwość odświeżania obrazu nawet do 30 minut i rozdzielczość aż 50 cm. Co ważne, nasze nanosatelity po 3 latach deorbitują się, czyli wyparowują. Jako jedni z nielicznych nie zaśmiecamy kosmosu.

Obecnie segment obserwacji Ziemi jest zdominowany przez kosztowne, duże i bardzo duże satelity. My chcemy stworzyć unikalną konstelację tańszych w eksploatacji, mniejszych urządzeń. Szacujemy, że jej wykorzystanie przyniesie ponad 100-krotną redukcję kosztów względem dużych satelitów.

Fot. materiay prasowe

Dlaczego zdecydowaliście się na crowdfunding inwestycyjny, jako sposób na pozyskanie środków?

SatRevolution swoje działania B+R finansował do tej pory przede wszystkim ze środków własnych i dotacji. Teraz gdy udało nam się wyprodukować satelity, zdecydowaliśmy się zaprosić do udziału w naszym przedsięwzięciu także inwestorów. W kwietniu br. w kosmos wystrzelone zostały satelity: Światowid – pierwszy, polski satelita obserwacyjny Ziemi, który ma stanowić podwaliny pod REC oraz KRAKsat – nowatorski eksperyment ferrofluidowego koła zamachowego na niskiej orbicie okołoziemskiej, projekt realizowany z AGH w Krakowie. Obecnie w międzynarodowej stacji są przygotowywane do wprowadzenia w przestrzeń kosmiczną. Trzeci satelita został sprzedany francusko-rosyjskiemu konsorcjum Roskomos i będzie wykorzystywany do badań zorzy polarnej w warunkach słabego oświetlenia w ramach misji AMICal Sat, realizowanej we współpracy z Centrum Kosmicznym Uniwersytetu w Grenoble.

Dlaczego dopiero teraz się na to zdecydowaliśmy? Łatwiej przekonać do inwestycji w produkt istniejący, który rozpocznie zaraz na siebie zarabiać. Nasza oferta wystartowała właśnie i jest promowana przez platformę Crowdway.pl. Mamy pakiety inwestycyjne od 400 zł do 50 tys. zł. Oprócz akcji spółki przygotowaliśmy niepowtarzalne benefity – od pamiątek i zdjęć z nanosatelity, przez nazwanie jednego z nanosatelitów imieniem inwestora, po zaproszenie na wystrzelenie obiektu w kosmos. Kolejne, większe rundy finansowania przewidujemy w latach 2020-2021. W planach mamy pozyskiwanie dotacji, inwestora strategicznego, a w perspektywie kilku lat debiut na warszawskiej giełdzie. Będzie to też efektywna możliwość wyjścia z inwestycji dla crowdinwestorów. Jak mówi Grzegorz Brona – „Złotówka zainwestowana w sektor kosmiczny zwraca się co najmniej 7-krotnie”, więc mamy nadzieję, że i nasz biznes i twarde dane finansowe dotyczące technologii kosmicznej będą argumentem, który przekona inwestorów.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Jak udało się wam zainteresować Virgin Orbit?

Ciężką pracą! Jak wspomniałem, nasza branża ciągle poszukuje finansowania i myślę, że połowę czasu inwestuję w potencjalnie spotkania strategiczne, które mogą przyspieszyć realizację naszych celów. Obecnie gromadzimy bazę klientów, wysyłamy prezentacje SatRevolution do organizacji i korporacji na całym świecie. W tej chwili mamy podpisane listy intencyjne m.in. z: UNITAR – Instytut ONZ do spraw Badań i Szkoleń, Geomatic i Data Lions oraz Miastem Wrocław. Bardzo się cieszymy, że Virgin Orbit należący do Virgin Group dostrzegł w nas potencjał i dołączył do tego grona.

Jakie macie kolejne plany na przyszłość?

W ciągu najbliższych dwóch lat kluczowa dla nas będzie budowa i wyniesienie szesnastu satelitów na orbitę oraz uruchomienie systemu analizy zdjęć satelitarnych. Planujemy zwiększenie sprzedaży NanoBusów z dwóch sztuk w 2018 roku do jedenastu w 2022. Kolejnym krokiem będzie budowa fabryki nanosatelitów. W tej chwili stworzenie jednego urządzenia zajmuje nam od sześciu do siedmiu miesięcy. Chcemy usprawnić proces produkcji, żeby w 2024 osiągać ten rezultat w jeden czy dwa dni. Docelowo, w miarę rozwoju inwestycji w konstelację REC i wynoszenia kolejnych satelitów na orbitę, zamierzamy osiągnąć 2-procentowy udział w globalnym rynku, z przychodami 660 mln zł w 2025 roku i 870 mln zł w 2026.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Avatar

nunulek

19 czerwca 2019 Odpowiedz

Jedno zdanie – Polska nie chce inwestować w kosmos. Dziękuję . Prezes walczy o lepszy proszek do prania.

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*