Krakowska firma wskrzesiła budki telefoniczne

Wydawać by się mogło, że budki telefoniczne w dzisiejszym świecie odeszły w niepamięć. Jednak firma z Krakowa postanowiła dać im nowe życie. – Nadal prowadzone są w nich głównie rozmowy telefoniczne, choć nie potrzebujemy już kart czy żetonów – mówi Paweł Ślęczka z IMIN Booth.

Na zdjęciu od lewej Paweł Ślęczka oraz Tomasz Kapica

Pomysł na biznes, aby sprzedawać akustyczne budki telefoniczne zrodził się w 2013 roku w głowach Pawła Ślęczka i Tomasza Kapicy. – Jest to nasz pierwszy biznes w pełnym tego słowa rozumieniu. Doświadczenie czerpaliśmy głównie z wcześniejszych firm, w których pracowaliśmy. Miały podobny profil co nasza – zajmowały się produkcją, dystrybucją, a także montażami – zaznacza pomysłodawca budek telefonicznych.

Wskrzesić stary wynalazek

Budki telefoniczne znane z krajobrazu polskich miast i wsi zostały wyparte przez telefony komórkowe. Jednak twórcy biznesu IMIN Booth postanowili dać nowe życie staremu wynalazkowi. Budki telefoniczne stały się miejscem, gdzie w biurach można rozmawiać przez telefon bez obawy o zakłócanie pracy innym. – Jest wiele “za”, aby w biurze zamontować budki telefoniczne czy wygłuszone salki konferencyjne – ich mobilność, brak potrzeby przebudowywania biura, wspomniany komfort pracy czy poufność rozmów, kiedy charakter rozmowy tego wymaga – podkreśla współzałożyciel biznesu.

– Pewnego dnia, nasz były szef, wiedząc, że aktualnie zajmujemy się dość nietypowymi rzeczami, zadzwonił i przedstawił problem, który dziś rozwiązujemy każdego dnia. Szukał sposobu na wyciszone miejsce do prowadzenia rozmów telefonicznych. Co ciekawe głównie dla siebie. Miał świadomość, że przeszkadza pracownikom ciągłymi rozmowami, a trzeba przyznać, że miał bardzo donośny głos – mówi współpomysłodawca IMIN Booth. – Skracając historię, po trzech miesiącach zamontowaliśmy naszą pierwszą budkę w jego biurze i naturalną konsekwencją było spróbowanie skomercjalizowania tego produktu. Udało się – dodaje.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Swój biznes sfinansowali wyłącznie ze środków własnych. – Każdą złotówkę, która zostawała w firmie inwestowaliśmy w nowe projekty, produkty, środki produkcji czy pracowników – zaznacza Paweł Ślęczka. Jednak determinacja opłaciła się. Obecnie każdego roku wysyłają ponad 100 ton budek akustycznych w świat.

Rozwój biznesu

Firma obecnie skupia się na rozwoju produktów. Projektujemy nowe budki, a także wprowadzamy nowe rozwiązania do modeli, które są już w sprzedaży – mówi Paweł Ślęczka. Jednak dla pomysłodawców niezwykle ważna jest również ekspansja zagraniczna. Co prawda krakowskie budki telefoniczne dostępne są już w wielu krajach na świecie, to jednak dla przedsiębiorców ważne jest także zdobywanie kolejnych rynków.

– Głównym odbiorcą budek telefonicznych są firmy posiadające duże powierzchnie biurowe zatrudniające więcej niż 50 osób. Przeważającą część klientów stanowią przedsiębiorstwa z branży IT oraz finansowej (np. siedziby firm, centra operacyjne banków) – zaznacza Paweł Ślęczka. Krakowskie budki telefoniczne można spotkać już w takich krajach jak Niemcy, Anglia, Francja, Dania, Słowacja, Izrael i innych.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Bartłomiej Godziszewski

Komentarze

Avatar

jghjghj

29 sierpnia 2018 Odpowiedz

Kiedy saturatory ? buhahahahha

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*