Lekarze opracowali start-up, który przyśpieszy pracę w szpitalach

Gdy mówimy o medycynie w Polsce to niewiele osób ma dobre zdanie o jej działaniu. Jednak pomimo tego, w tym obszarze pojawiają się  także innowacje. Dwóch lekarzy Mateusz Pawełczuk oraz Michał Janiszewski wspólnie z Michałem Kubikiem i Marcinem Wylotem stworzyli start-up AIDA Diagnostics, który analizuje konieczność transfuzji krwi, co znacząco przyśpiesza cały proces.

Na zdjęciu Mateusz Pawełczuk oraz Michał Kubik, współzałożyciele AIDA Diagnostics

 

Bartłomiej Godziszewski: Skąd wziął się pomysł na taki biznes?

Mateusz Pawełczuk: Miałem szczęście z jednej strony studiować medycynę, a z drugiej pracować z Centrum Nauki Kopernik. Tam traf chciał, że byłem bardzo zaangażowany w festiwal poświęcony sztucznej inteligencji. W trakcie rozmowy z jednym z obecnych wspólników również lekarzem zrozumieliśmy, że chcemy spróbować stworzyć narzędzie oparte na AI, które wesprze lekarzy w ich pracy. Następnie zaczęliśmy zastanawiać się, od czego zacząć. Nierealnym byłoby próbować tworzyć AI, które zoptymalizuje wszystko i wtedy zrozumieliśmy, że jeśli mamy zająć się jedną rzeczą to będzie to krew. Jej składniki są wykorzystywane w prawie każdym szpitalu. Zrobiliśmy analizę rynku i wyszło, że możemy nie tylko przyzwoicie zarobić, ale co ważniejsze zaoszczędzić sporo milionów w ochronie zdrowia.

Jak działa wasz wynalazek?

Na początku wstęp teoretyczny — składniki krwi to czerwone krwinki, które przenoszą tlen, płytki krwi, dzięki którym krzepnie krew i osocze, w którym to wszystko pływa. System AIDA Blood składa się z dwóch podstawowych komponentów. Pierwszy z nich podpowiada czy przetoczenie któregoś ze składników jest rekomendowane  u pacjenta w danej sytuacji klinicznej. Pod uwagę bierze wyniki laboratoryjne i w zależności od nich zadaje lekarzowi pytania o stan kliniczny pacjenta. Wynik systemu zawiera też wyjaśnienie rekomendacji  Druga główna funkcja, którą dopracowujemy będzie pozwała obliczyć o ile podniesie się poziom określonego parametru krwi po przetoczeniu jednej jednostki danego składnika.

Z analizą krwi był też związany znany start-up Theranos… 

Pomimo tego, że z Theranos łączy nas tylko wątek krwi, to nie Pan pierwszy o to pyta 🙂 I to jest rzeczywiście ciekawe jak wystarczy jeden wspólny motyw, żeby stworzyć takie skojarzenie. Na wstępie warto zauważyć, że w przeciwieństwie do wspomnianej spółki, my tworzymy software, a nie hardware. Software, który pomaga lekarzom szybko analizować dane i podpowiada najlepszą znaną obecnej wiedzy decyzję kliniczną. Nie twierdzimy, że tworzymy nowy rodzaj pojazdu, który zrewolucjonizuje transport oferujemy wspomaganie kierownicy, które sprawia, że prowadzenie jest dużo przyjemniejsze.

Koncepcja, którą proponujemy dotycząca użycia systemów wsparcia decyzji klinicznych w krwiolecznictwie była zresztą wcześniej badana, a o wynikach możemy przeczytać w amerykańskiej prasie naukowej.

W pracach tych raportowano obniżenie ilości przetoczeń niezgodnych z wytycznymi, a także oszczędności wynikające z wykorzystania systemów wsparcia decyzji klinicznej.

Wracając do pytania — jedna tylko Elizabeth Holmes wie jak można tak długo wodzić za nos inwestorów. W naszym wypadku szybka certyfikacja medyczna i rzetelne badanie kliniczne jest podstawowym założeniem start-upu. Wierzymy, że ich wyniki potwierdzą stawiane przez nas tezy na gruncie naukowym. Nie chcemy bezpodstawnie marnować swojego czasu, a już tym bardziej pieniędzy inwestorów. Dla nas start-up medyczny to oprócz wspaniałej przygody i szansy na rozwój — przede wszystkim odpowiedzialność.

 Jakie korzyści przynosi wasze rozwiązanie?

Ograniczamy liczbę niepotrzebnych przetoczeń. To przekłada się z jednej strony na lepszą opiekę medyczną, do której wrócę i  ograniczenie kosztów zarówno po stronie płatnika (w przypadku Polski – NFZ)  i szpitala. Kiedy mówię o lepszej opiece mam na myśli to, że jak mówi stare lekarskie przysłowie -„Najlepsze przetoczenie to brak przetoczenia”. Przetoczenie to zawsze przeniesienie obcego materiału biologicznego do ciała pacjenta. Ostre reakcje zdarzają się niezwykle rzadko, ale jednak jeśli chodzi o ludzkie życie to wystarczy, żeby nie ryzykować nadmiernie. W kwestii oszczędności sprawa wygląda na trochę bardziej skomplikowaną. Z uwagi na konstrukcję systemu, gdzie NFZ płaci szpitalom za każdą wykorzystaną jednostkę krwi, musimy  uświadamiać szpitale ile oszczędności dla nich samych może przynieść optymalizacja pośrednich kosztów obsługi krwi, jak transporty, obligatoryjne badania laboratoryjne przed przetoczeniem itp.  Nawet biorąc pod uwagę, że nasz model biznesowy zakłada wysokość miesięcznej opłaty bazującej na pobieraniu części generowanych oszczędności.

Jak wiele placówek medycznych zainteresowanych jest współpracą?

Na chwilę obecną ewaluujemy nasze rozwiązanie współpracując z czołowymi ekspertami w kwestii przetoczeń w Polsce. Do końca roku rozpoczniemy duże badanie kliniczne we współpracy z Wojskowym Instytutem Medycznym, które pomoże upewnić się nam, że nasze narzędzie jest bezpieczne dla pacjentów, redukuje liczbę niezgodnych z wytycznymi przetoczeń oraz generuje oszczędności. Zainteresowanie korzystaniem z systemu zgłosiły także inne placówki, ale postanowiliśmy skupić się na rzetelnej walidacji naszego rozwiązania w jednym szpitalu.

 Jak sfinansowaliście wasz pomysł?

Udało nam się pozyskać zewnętrzne finansowanie z akceleratora eduLab,  odważnie zainwestowali w nas pomimo braku wiedzy medycznej po ich stronie, więc podwójnie chcemy im udowodnić, że było warto. Musieliśmy oddać część udziałów, ale to chyba nieuniknione jeśli ktoś nie ma funduszy na boostraping.

Pojawiliście się na Web Summit. Czy udało się wam nawiązać jakąś współpracę?

Myślę, że jest jeszcze za wcześnie, żeby mówić, czy udało nam się nawiązać współpracę, na razie mamy wiele deklaracji. Chociaż zdecydowanie łatwiej tam znaleźć inwestora niż na jakimkolwiek innym wydarzeniu, na którym byłem. Tylko w ciągu trzech dni odbyliśmy około 20 umówionych spotkań biznesowych, a wiele okazji do nawiązania współpracy pojawiało się w trakcie przypadkowych interakcji.  Większość reakcji, jakie otrzymywaliśmy były bardzo pozytywne – medtech ma jednak swój specyficzny urok i czuć, że słuchaczy bardziej ekscytują innowacje w medycynie niż kolejna generacja silników do optymalizacji reklam. Bez urazy dla start-upów działających w marketingu.

Jakie macie plany na najbliższą przyszłość?

W pierwszej kolejności będziemy kontaktować się z potencjalnymi klientami i akceleratorami z innych krajów, jakich poznaliśmy na Web Summit. W trakcie kiedy nasze oprogramowanie będzie przechodziło testy kliniczne, chcemy rozglądać się za potencjalnymi rynkami innymi niż Polska. Medtech nie zna granic, więc warto wykorzystać to do szybkiego skalowania. Mamy też kilka pomysłów, które realizowaliśmy od początku projektu, pracując nad generycznymi rozwiązaniami w sercu AIDA Blood. Nie chcę jeszcze o tym mówić, ale zdecydowanie warto nas obserwować, aby zobaczyć, co będziemy mieli do zaprezentowania w drugim kwartale przyszłego roku.

Zdecydowanie zachęcamy wszystkich lekarzy, którzy mają pomysł na ulepszenia w ochronie zdrowia, aby szukali współpracy z kolegami programistami i realizowali świetne pomysły. To wcale nie jest sprzeczne z naszą pasją niesienia pomocy innym. Rolą lekarza jest poprawa zdrowia ludzi, ale jestem pewien, że można do tego dążyć na wiele różnych sposobów, Ja zamiast pracy z pacjentem wybrałem cyfrowy skalpel i mam nadzieję, że w dłużej perspektywie przełoży się to realnie na poprawę czyjegoś zdrowia.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Avatar

Kamil

18 listopada 2019 Odpowiedz

Artykuł bzdura. na stronie głównej redaktorzyna pisze : Lekarze stworzyli start-up, który skróci kolejki w szpitalach” – a gdzie tu skrócenie kolejek jak artykuł dotyczy pacjenta przebywającego w szpitalu !?!?!? jakiś cep to pisał !!!

Avatar

xxx

19 listopada 2019 Odpowiedz

przeczytaj jeszcze raz tytuł, nikt nie pisał o kolejkach. CEPIE

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*