Zamieniła korporację na dietetyczny biznes. „Było warto”

Po 14 latach pracy w korporacji Magdalena Niewiadomska zamieniła korporację na własny biznes. Gdy szukała rozwiązania własnych problemów zdrowotnych zrozumiała, że musi pomyśleć o zmianie swojej diety. To właśnie wtedy doszła do wniosku, że może nie tylko pomóc sobie, ale także wielu innym osobom.  Tak stworzyła własny dietetyczny biznes. – Wiele osób po latach świetnie wykonywanej pracy potrzebuje zmiany. Nie każdemu pewnie ta zmiana się uda, a i być może mnie spotkacie kiedyś na korytarzu swojej korporacji, ale i tak wtedy powiem, że było warto – mówi Magdalena Niewiadomska.

Na zdjęciu Magdalena Niewiadomska

Bartłomiej Godziszewski: Dlaczego zdecydowała się Pani porzucić pracę w korporacji na rzecz własnego biznesu?

Przez ponad 14 lat pracowałam w jednej korporacji, rozwijając się, zmieniając stanowiska, zdobywając coraz większe doświadczenie i umiejętności. Jednakże zawsze czułam potrzebę posiadania własnego biznesu, potrzebę zbudowania czegoś od podstaw, od pomysłu, przez wdrożenie po rozwój.  Do decyzji o porzuceniu korporacji dojrzewałam kilka lat, zbierając doświadczenie, ale przede wszystkim odwagę. Aż przyszedł dzień, gdy budząc się poczułam, że to już ten  czas! Czy była to decyzja łatwa? Oczywiście nie, nawet podczas okresu wypowiedzenia  miałam wiele wątpliwości, w końcu postanowiłam wyjść poza swoją strefę komfortu i wkroczyć na nieznane wody.

Skąd pomysł, by zająć się dietetyką?

Pomysł na dietetykę wyszedł trochę mimochodem. Zaczęło się od poszukiwania rozwiązania własnych, wieloletnich problemów zdrowotnych. Z czasem okazało się, że moja dieta, choć wydawałoby się zdrowa, wyniesiona z domu, mi nie służy i  przez lata była  przyczyną  różnych dolegliwości. Metodą prób i błędów wyeliminowałam praktycznie wszystkie problemy, nawet migreny. Wtedy to  temat odżywiania pochłonął mnie do końca. Kolejne przeczytane publikacje, szkolenia, wszystko po  to, by lepiej dbać o siebie  i moją  rodzinę. Z czasem o konsultacje zaczęły mnie prosić inne osoby i ich znajomi  i tak to się zaczęło na większą skalę.

Czy niezbędne było do rozpoczęcia takiej działalności przejście licznych kursów/szkoleń?

Zawód dietetyka obecnie nie jest w Polsce uregulowany prawnie, co oznacza, że działalność dietetyczną może założyć każdy, praktycznie bez ukończenia, jakichkolwiek szkoleń. Czy szkolenia były niezbędne? Do założenia działalności? Nie. Do wykonywania rzetelnie zawodu? TAK.  Jest to  odpowiedzialność za drugiego człowieka. Dietetyk to nie tylko odchudzanie, ale i praca z nawykami żywieniowymi, więc trzeba mieć wiedzę z zakresu psychologii. To także praca z pacjentami chorymi na insulinooporność, Hashimoto, cukrzycę,  po zakażeniu boleriozą i wiele innych. Tu już trzeba mieć wiedzę medyczną. Osobiście ukończyłam wiele szkoleń tematycznych, Psychodietetykę na warszawskim SWPS i obecnie studia dietetyczne, z zakusami na doktorat, ale to jeszcze długa droga. Im więcej wiem, tym bardziej czuję, że wiem mniej. Jednak właśnie ten cały proces uczenia się jest tak fascynujący.

Jak pozyskała Pani pierwszych klientów?

Moi pierwsi klienci byli z polecenia, tak tradycyjnie. Początkowo moi pacjenci to byli głównie moi znajomi,  osoby z polecenia od mojej rodziny, najbliższych znajomych.  Z czasem pozyskiwałam klientów na drodze współpracy z klubami fitness, gdzie przeprowadzam regularnie pomiary składu ciała, warsztaty z zakresu odżywiania, a także ze współpracy z  korporacjami czy organizacjami e-sportowymi, gdzie zajmuję się edukowaniem, kontrolą jakości żywienia z kantyn, prowadzeniem warsztaty z szybkiego gotowania, czy organizacji warsztatów z treningu mentalnego, masażu relaksacyjnego.   Obecnie pacjent trafia do mnie także z przysłowiowej ulicy, social mediów, internetu.

Jak wiele osób dzisiaj przychodzi do dietetyka? Czy jest to biznes, do którego ustawiają się kolejki?

Jako społeczeństwo, mamy coraz większe zaufanie do dietetyka. Jesteśmy też bardziej świadomi jego roli i poszukujemy pomocy nie tylko przy odchudzaniu, ale także  przy problemach zdrowotnych. Stąd też dietetyka przechodzi bardzo dobry czas. Dobry dietetyk nie ma problemu z zapełnieniem swojego kalendarza. Społeczeństwo jest mocno nastawione na zdrowy tryb życia, co ułatwia pracę.   Z drugiej strony mamy pewne zagrożenia — brak regulacji zawodu, sprawia, że „dietetyków” jest sporo na rynku i trzeba odsiać dobrego dietetyka po uczelniach, dokształcającego się od takiego po weekendowym kursie i to jeszcze internetowym. Czy jest to biznes, do którego ustawiają się kolejki? Nie, ale wynika to głównie z ilości specjalistów na rynku.

Fot. YAY Foto

Czy z perspektywy czasu nie żałuje Pani tej decyzji?

Często jestem o to pytana i nie umiem odpowiedzieć w sferze żałuję/nie żałuję. W korporacji odnajdywałam się, rozwijałam i czułam niesamowitą satysfakcję z pracy. Miałam niesamowitą ekipę, szefostwo. Obecnie zaś realizuję się w zupełnie inaczej, nie mam wielkich budżetów do zarządzania, ale mam pacjentów z wieloma objawami, których poprawa samopoczucia sprawia niesamowitą radość i daje mega motywację do dalszej pracy. To są dwa różne światy, które się ciągle przenikają, i które osobiście bardzo lubię, a pozyskana wiedza z zakresu marketingu, zarządzania pozwala mi rozwijać mój biznes.

Ma Pani może jakąś radę dla osób, którzy pracują w korporacji i myślą o przejściu na swoim?

Moja rada? Warto próbować i wierzyć w siebie! Nawet jeśli ma to być tylko krótki epizod w życiu zawodowym, to zdecydowanie warto sprawdzić swoje siły poza korporacją.  Przemyślany i dobrze zaplanowany biznes, z umiejętnościami wyniesionymi z korporacji ma bardzo dużą szanse na sukces.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Mam wielu znajomych, którzy tak jak ja przeszli na swoje. Z podziwem obserwuję, jak rozwijają swoje biznesy. Korporacja daje niesamowitą wiedzę, doświadczenie, by móc sobie poradzić we własnym biznesie. Ale nie jest to droga dla każdego — trzeba się nastawić na pracę po kilkanaście godzin dziennie, braku urlopu, chorobowego, niestabilne zarobki, czy brak benefitów 😉 jak w życiu — wszystko ma swoje plusy i minusy.

Jakie ma Pani plany na najbliższą przyszłość?

Oczywiście dalszy rozwój poradni. Obecnie Poradnia to nie tylko moje konsultacje dietetyczne, ale współpraca z innymi specjalistami w zakresie  masaży japońskich, treningów mentalnych, warsztatów dla firm, czy klubów sportowych. Plan na najbliższych 5 lat to stworzenie miejsca kompleksowej obsługi od porady dietetycznej, przez treningowe i fizjoterapeutyczne wsparcie, po konsultacje lekarskie.

Porada dietetyczna od Magdaleny Niewiadomskiej

Wiele firm już rozumie, jak ważna jest inwestycja w zdrowie pracownika i nie tylko to fizyczne. Główne dolegliwości, z którymi spotykam się w gabinecie u osób czynnych zawodowo to nieregularność jedzenia, przemęczenie, przestymulowany układ odpornościowy i nerwowy, zaburzenia gospodarki węglowodanowej, zespół jelita drażliwego. Większość tych dolegliwości jesteśmy w stanie wyeliminować odpowiednio dobraną strategią żywieniową. Jedzenie nie tylko zaspokaja potrzeby fizjologiczne, ale potrafimy odpowiednio wpłynąć na wyciszenie lub pobudzenie organizmu.  Te wszystkie aspekty razem wpływają znacznie na naszą dyspozycję zawodową. Odpowiednie, dobrze zbilansowane żywienie pozwala wykorzystać swój potencjał w 100 proc., a gdy dołożymy do tego jeszcze działania z szeroko rozumianego well-being, korzyści mogą być jeszcze większe.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Avatar

Zeus

22 października 2019 Odpowiedz

Wystarczy starochinska zasada 5 przemian/smaków. Pomaga i nie jest trudna, otwieram biznes i ciemniaki będą płacić tysiaki

Avatar

Sokrates

22 października 2019 Odpowiedz

Ale odkrycie, dawno mówiłem „wiem, że nic nie wiem”

Avatar

Indi

23 października 2019 Odpowiedz

Jeśli ktoś jest dobry w tym robi, potrafi sprzedać swoja wiedzę i jeszcze dodatkowo pomóc innym, to tylko się cieszyć, że wśród nas są tacy ludzie. Oczywiście znajdą się tacy, którzy sami nic nie potrafią – o przepraszam – potrafią odpowiednio skomentować i zawsze na to znajdą czas…
Pani Magdo gratulacje i trzymam kciuki!!!

Avatar

Zuźka

26 października 2019 Odpowiedz

I dobrze. Ja też rezygnuję niedługo z korpo. W szkole policealnej zrobłam już jeden kierunek „kucharz”, teraz chodzę na dietetykę. Mieszkam w Warszawie, możliwości są duże. Nie mam ochoty chodzić ciągle do biura w wielkim budynku gdzie pracuje 2000 osób i się tam męczyć.

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*