Rekordzista Guinnessa na deskorolce chce zakodować swój biznes

Nie mamy doświadczenia w prowadzeniu biznesu, ale scena start-upowa interesowała mnie od dłuższego czasu. Początki działalności zaczęły się, gdy pracowałem w Deutsche Banku we Frankfurcie. Moje myśli błądziły tylko wokół stworzenia aplikacji więc programowałem ją przed pracą, w metrze, na lotnisku, gdzie tylko się dało. Szybko doszło do mnie że chcę się w pełni skupić na swoim pomyśle – mówi Adam Żaczek, jeden z twórców start-upu CodeNGo. Sam jest rekordzistą Guinnessa w trikach na deskorolce.

Fot. CodeNGo

Grzegorz Marynowicz: Jaką aplikację stworzyliście? Jak to działa w praktyce?

Adam Żaczek: CodeNGo to pierwsza na świecie aplikacja do nauki programowania poprzez pisanie kodu. Po każdej lekcji użytkownik dostaje krótkie zadanie do rozwiązania. Na przykład ma stworzyć funkcję, która zamieni stopnie Celsjusza na Fahrenheita. CodeNGo sprawdza czy kod napisany w zadaniu działa tak jak powinien i jeśli nie to informuje co trzeba poprawić. Dzięki temu nauka przebiega niemal jak z nauczycielem.

Czy aplikacja jest już w pełni gotowa? Produkt jest skończony?

Aplikacja jest w pełni gotowa, ale ciągle ją rozwijamy. Właśnie pracujemy nad zadaniami rekrutacyjnymi. Będzie można w aplikacji rozwiązywać takie same zadania jak często trafiają się na rozmowach o pracę.

Mówicie, że Wasza aplikacja to pierwszy tego typu projekt na świecie. Na czym polega jego wyjątkowość? Co oferujecie czego nie ma konkurencja?

Do tej pory aspirujący programiści na telefonie mogli co najwyżej uczyć się teorii. Aplikacje mające miliony i dziesiątki milionów ściągnięć, takie jak Sololearn czy Mimo oferują wyłącznie naukę programowania poprzez quizzy czy pytania ABCD, takie jak co to jest HTML? Sololearn i Mimo chwalą się nawet kursami z programowaniem. W praktyce wygląda to tak że użytkownik pisze w nich “kod” za pomocą 3-5 puzzli ułożonych w odpowiedniej kolejności. Taki format nauki jest użyteczny tylko jako zachęta. W CodeNGo poświęciliśmy masę czasu aby dało się programować na telefonie i by dało się tworzyć lekcje oparte na pisaniu kodu. Warto tu wspomnieć że mocno inspirowaliśmy się najlepszymi kursami internetowymi takimi jak mający 20 milionów użytkowników miesięcznie Freecodecamp.

Sami zajmujecie się kodowaniem? Jesteście programistami? Skąd know how i jak zrodził się pomysł stworzenia aplikacji do nauki kodowania?

Tak, wszystko programujemy sami. Od paru lat programuję niemal codziennie, pracowałem jako programista w firmach takich jak Netguru czy Deutsche Bank. W zespole są jeszcze Piotrek, Paweł, Mateusz i Dawid. Pierwszych trzech ma niewielkie doświadczenie komercyjne ale to doskonali programiści. Dawid odpowiada za testowanie aplikacji. Pomysł zrodził się gdy szukałem kursów mobilnych dla przyjaciół. Ku mojemu zdumieniu okazało się że nie ma żadnych gdzie można się uczyć praktyki. Czterech z przyjaciół dla których szukałem wtedy kursów właśnie współtworzy ze mną CodeNGo.

Ile kapitału wymagało uruchomienie stworzenie aplikacji? Czy zasilał Was inwestor?

Na ten moment wydałem łącznie około 60 000 złotych. Nie mamy inwestora. Wszystko finansowane jest z resztek moich oszczędności.

Czy w momencie startu mieliście doświadczenie w biznesie? Jak wyglądały początki działalności?

Nie mamy doświadczenia w prowadzeniu biznesu, ale scena start-upowa interesowała mnie od dłuższego czasu. Początki działalności zaczęły się, gdy pracowałem w Deutsche Banku we Frankfurcie. Moje myśli błądziły tylko wokół stworzenia aplikacji więc programowałem ją przed pracą, w metrze, na lotnisku, gdzie tylko się dało. Szybko doszło do mnie że chcę się w pełni skupić na swoim pomyśle. Zadzwoniłem do Piotrka z informacją że chcę z nim współtworzyć CodeNGo. Złożyłem wypowiedzenie zanim jeszcze dał mi odpowiedź i zacząłem się pakować by wrócić do Polski.

Fot. CodeNGo

Jak chcecie dotrzeć do użytkowników, którzy pobiorą apkę? Nawet najlepszy projekt musi najpierw dotrzeć do potencjalnego usera.

Sporo czasu siedzę w mediach społecznościowych by zbudować jak najlepsze relacje z użytkownikami. Ludzie z którymi rozmawiam często dają mi cynk że podrzucili aplikację dalej. Dużo osób poznało nas dzięki postom na grupie programiści polska na Facebooku i na learnProgramming na Reddit. Testowaliśmy też płatne reklamy, dają sporo ściągnięć ale użytkownicy którzy z nich przychodzą do aplikacji są o wiele mniej aktywni.

Aplikacja zapewne jest bezpłatna i życzę milionów pobrań, ale na czymś trzeba zarabiać. Jaki model biznesowy zakładacie?

Podoba nam się model biznesowy Duolingo – nie płaci się za korzystanie z aplikacji a co najwyżej za pozbycie się reklam. W ten sposób Ci którym ta aplikacja będzie najbardziej potrzebna – studenci czy osoby które jeszcze nie zarabiają, będą mogły się przygotować do kariery programistycznej za darmo.

Wiem, że jesteście na wczesnym etapie, ale czy możecie się pochwalić już jakimiś ciekawymi liczbami?

Mamy już ponad 1300 użytkowników którzy zrobili ponad 2900 lekcji w aplikacji. Jak na razie mamy 6 kursów i ku naszemu zaskoczeniu ponad 47% wszystkich zrobionych dotąd zadań to zadania z kursu HTML. Ponad 35% użytkowników naszej aplikacji pochodzi z Polski. Wyświetlamy też w aplikacji oferty pracy dla programistów (jak na razie tylko dla użytkowników z Polski) które mimo że dopiero się rozkręcamy miały już łącznie ponad 1000 wyświetleń.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Projekt od razu kierujecie na rynek globalny? Kogo postrzegacie jako konkurencję?

Aplikacja jest dostępna jest na całym świecie na iPhone’y i wszędzie tam gdzie działa Google Play. Ten drugi jest zakazany na przykład w Chinach. Nasza konkurencja to Udemy, Freecodecamp, Codeacademy, Sololearn, Mimo, Programming Hub.

 

Na zdjęciu Adam Żaczek

Poza biznesem Pana pasją jest deskorolka. Wspomniał mi Pan, że jest posiadaczem trzech rekordów Guinnessa. Proszę powiedzieć co to za rekordy.

Pobiłem trzy rekordy na największą ilość tricków deskorolkowych na czas: najwięcej backside shuvit’ów w minutę, najwięcej ollie w minutę i najwięcej ollie w pół minuty.

Zapewne mało osób ma pojęcia jak wygląda taka procedura bicia rekordu. Jak się zgłosić? Kto to weryfikuje itp?

Należy zaaplikować do Guinness World Records z propozycją bicia/ustanowienia rekordu na stronie guinnessworldrecords.com. Różne typy rekordów mają swoje własne wymagania weryfikacyjne. Znam tylko wymogi dla rekordów czasowych, takich jak moje. Wymagają one obecności dwóch osób ze stoperami, dwóch niezależnych świadków i nagrań z minimum trzech kamer. Jedna kamera musi nagrywać stopery. Podczas bicia rekordu nie musi być nikogo z Guinness World Records. Po udanej próbie pobicia rekordu trzeba wysłać dokumenty i nagrania korzystając z portalu organizacji. Cały proces, od aplikacji, do zatwierdzenia rekordu trwa minimum 6 miesięcy. Minimum trzy miesiące zajmuje zatwierdzenie aplikacji i kolejne 3 weryfikacja rekordu.

Jakie macie rady dla osób myślących o własnym start-upie? Jakich błędów powinny unikać? Na co zwrócić uwagę?

Jeśli już koniecznie chcecie zakładać startup, załóżcie taki w który wierzycie, który jesteście gotowi rozwijać lata bez dochodów. Wiele start-upów, także tych niezwykle dochodowych takich jak AirBnB operowała przez lata bez zysków.

Najbliższe plany to?

Rozwój community i dodanie całej masy popularnych zadań rekrutacyjnych. Mamy już paru użytkowników którzy skończyli wszystkie zadania mimo że mamy ich łącznie 123!

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*