Stworzyła aplikację, która ułatwia życie miłośnikom zwierząt. „Pomaga w adopcjach i opiece”

Tworzenie własnej aplikacji bez znajomości branży i ludzi jest bardzo kosztowne. Jest to duże przedsięwzięcie, które wymaga bardzo dużo pracy i poświęcenia. Są łzy, zgrzytanie zębami i radość z każdej małej działającej funkcji. Są też ostre fuckupy i czasem trzeba wszystko zacząć od nowa. Ale jest też ta satysfakcja na koniec – mówi Małgorzata Bekas. Stworzyła aplikację Petpit, dzięki której można właściciele zwierząt domowych mogą w jednym miejscu znaleźć wszystkie usługi dla swoich pupili i miejsca przyjazne zwierzętom. – Na naszej mapie jest już ponad 300 miejsc, blisko 2000 użytkowników, a działamy od 2 miesięcy – dodaje.

Na zdjęciu Małgorzata Bekas

Grzegorz Marynowicz: Czym jest Wasza aplikacja? Jak to działa i właściwie po co takie cudo komuś na telefonie?

Małgorzata Bekas, CEO i założycielka Petit:  Aplikacja jest odpowiedzią na najbardziej palące problemy posiadaczy psów i kotów. Źródłem wiedzy o lokalnych usługodawcach, najlepszych miejscach do spacerowania czy spędzania wolnego czasu w towarzystwie futrzastych przyjaciół. Wprowadzamy też funkcję wskazującą najbliższego dyżurującego specjalistę, a także mobilną książeczkę zdrowia i kalendarz szczepień.

Kiedy wystartowaliście i skąd w ogóle pomysł na taki start-up? Na jakim etapie jesteście?

Nad projektem zaczęliśmy pracować na początku tego roku. Pomysł powstał z miłości do zwierzaków. Początkowo chcieliśmy pomagać w adopcjach, ale podczas warsztatów z projektowania, wyszedł nam zupełnie nowy koncept. Narzędzia, które ułatwi życie miłośnikom zwierząt. Nie tylko pomoże w adopcji, ale też ułatwi opiekę, pielęgnację i codzienne życie z psem.

Czym zajmowaliście się wcześniej? Jakie macie doświadczenie?

Jako założycielka i pomysłodawca, wniosłam do projektu swoje kilkuletnie doświadczenie w IT. Towarzyszyłam przy wielu procesach związanych z tworzeniem aplikacji. Budowałam od zera startupy. Wiem od czego zacząć i z czym do kogo iść. Oczywiście nie obyło się bez wpadek i to sporych. Od początku zespół zmienił nam się znacznie, ale w obecnym składzie jesteśmy niezniszczalni. Wiem teraz, że wiele decyzji podjęłam złych i musiałam je naprawiać. Jednak staram się tak zarządzać zespołem i ich pracą, żeby każdy czuł, że robimy coś razem i był odpowiedzialny za swoja pracę.

Na jakim rynku działacie? Do kogo kierujecie swój produkt?

Produkt jest kierowany do miłośników zwierząt domowych. Głównie żyjących w dużych miastach, zabieganych, zmuszonych łączyć codzienną opiekę nad zwierzętami z karierą zawodową lub innymi aktywnościami

Ile czasu zajęło Wam stworzenie aplikacji? Były jakieś trudności? Jakie błędy popełnialiście?

Stworzenie aplikacji zajęło nam ponad pół roku. Finansowana była z własnych środków, co było dodatkowym utrudnieniem. W połowie realizacji projektu zawiedli ludzie. Udało nam się jednak zebrać solidną ekipę i dokończyć MVP. Błędy popełniamy pewnie cały czas, ale jest to naturalny element procesu.

Czy start projektu finansowaliście wyłącznie ze środków własnych?

Tak, start projektu został sfinansowany z własnych środków. Aktualnie wspiera nas inwestor.

Czego Wam obecnie brakuje do szybszego rozwoju? Kapitału, know how, doświadczenia, mentoring?

Know how mamy bardzo dobry i skupiamy świetnych specjalistów. Nie brakuje nam krytycznego spojrzenia, dobrego feedbacku i komunikacji z użytkownikami. Będąc w branży od lat, mam dostęp do osób, które mogą mi podpowiedzieć w którym kierunku iść i korzystam z tego.

Ilu użytkowników do tej pory pobrało Waszą aplikację?

W tym momencie mamy prawie 2 tysiące pobrań aplikacji na obie platformy. Działamy od połowy października.

Jakimi kanałami docieracie do potencjalnych użytkowników? Które są najbardziej efektywne?

Bardzo szybko rozrasta się społeczność na naszym facebookowym fanpage’u. Nasz produkt jest też na tyle ciekawy, że czołowe media często same nas zapraszają. Działa też poczta pantoflowa. Użytkownicy są zadowoleni z naszej aplikacji i polecają ją dalej.

Na czym polega Wasz model biznesowy?

Przede wszystkim nie zamierzamy wprowadzać żadnych opłat za użytkowanie aplikacji. Z każdym użytkownikiem staje się ona coraz bardziej wartościowym medium. Chcemy wykorzystać ten potencjał i finansować naszą działalność pieniędzmi od reklamodawców. Dzięki temu będzie ona służyła użytkownikom za darmo.

Czego Wam obecnie potrzeba do szybszego rozwoju? Gdzie widzicie swoje słabsze strony?

Właściwie wszystko jest już na właściwych torach. Każda dodatkowa osoba, to nowe pomysły i większe zasoby czasowe, więc powiększając zespół z pewnością przyspieszylibyśmy rozwój. Staramy się jednak trzymać skalę zatrudnienia adekwatną do bieżącej kondycji przedsięwzięcia.

Czy planujecie wyjście z platformą poza Polskę?

Tak, gdy tylko zawojujemy polski rynek, zamierzamy ruszyć dalej.

Jakie cele sobie stawiacie na najbliższy czas?

Naszym celem jest umieszczenie na naszej mapie wszystkich miejsc pet-friendly w Polsce.

Jak szacujesz rynek na którym działacie?

Uważam, że rynek jest bardzo nienasycony. Chcemy nauczyć ludzi korzystać z wygody jaką daje nasza aplikacja. Chcemy ich również uświadomić, że posiadanie psa czy kota, to nie tylko obowiązki, ale po prostu styl życia. W dodatku całkiem przyjemny i pełen możliwości.

Co mógłbyś poradzić osobom, które myślą o własnym startupie?

Tworzenie własnej aplikacji bez znajomości branży i ludzi jest bardzo kosztowne. Jest to duże przedsięwzięcie, które wymaga bardzo dużo pracy i poświęcenia. Są łzy, zgrzytanie zębami i radość z każdej małej działającej funkcji. Są też ostre fuckupy i czasem trzeba wszystko zacząć od nowa. Ale jest też ta satysfakcja na koniec, kiedy się udaje i można powiedzieć ‘zrobiliśmy to’. Warto było zrezygnować ze wszystkich przyjemności i rozrywek, dla tego uczucia.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Grzegorz Marynowicz

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*