Czeski start-up wchodzi do Polski. Rozwijają „Ubera dla rynku pracy”

Kilka miesięcy temu był w Czechach Mike Butcher z TechCrunch i zauważył, że przeszliśmy długą drogę od jego ostatniej wizyty. To dobra obserwacja. Mamy zróżnicowane fundusze VC, akceleratory, możliwości pitchowania, fuck-up nights, mentorów. Wszystko jest na miejscu. Wsparcie rządowe nie nadąża i szczerze mówiąc – nie jest zbyt potrzebne – mówi Adam Hazdra, CEO czeskiego start-upu, który właśnie wchodzi do Polski. 

Grzegorz Marynowicz: Mówicie o swoim projekcie „Uber, który zrewolucjonizuje rynek pracy”. Jaki start-up zatem rozwijacie i w czym jest on taki rewolucyjny?

Adam Hazdra: Profinaut jest miejscem, gdzie spotykają się profesjonaliści i firmy, aby szybko i skutecznie wspomóc siebie nawzajem. Rewolucja polega na użyciu technologii mobilnej tam, gdzie dotąd jej nie było – znów mógłbym przywołać przykład rynku przewozów. Znalezienie pracownika jest niezwykle proste i szybkie, takie, jakiego oczekuje dzisiejszy rynek.

Wystarczy pobrać aplikację, otworzyć ją, wybrać specjalistę, którego potrzebujesz do projektu i zadzwonić do niego. To wszystko. Bez rejestracji, bez opłat. Wszyscy w aplikacji są otwarci na rozmowy o nowych możliwościach, małych projektach, niektórzy nawet na zmianę obecnej pracy. Na początek możesz po prostu zaprosić interesującego specjalistę na kawę.
Jeśli chcesz zostać Profinautą wystarczy utworzyć profil w aplikacji. Wszystko jest banalnie proste

Skąd decyzja żeby czeski projekt wystartował akurat w Polsce?

Zadecydowała kompatybilność kulturowa – pijecie mniej więcej tyle samo, co my (śmiech). A tak serio – postrzegamy Polskę jako duży rynek, w bliskiej okolicy, o podobnym stanie gospodarki, siły nabywczej i dojrzałości rynku pracy. Czesi i Polacy myślą podobnie.

Szczerze mówiąc odrobiliśmy pracę domową. W zeszłym roku przetestowaliśmy nasz pomysł w Polsce i Niemczech. Niemcy nie byli zainteresowani zdobyciem dodatkowych pieniędzy dzięki projektom poza stałym miejscem zatrudnienia. Tamtejsza polityka zatrudnienia jest silniejsza, siła nabywcza wyższa. Z drugiej strony Polacy wykorzystywali dodatkowe szanse na zawodowe wyzwania nawet częściej niż Czesi.

Czy za „polską” część projektu odpowiada ktoś kto zna nasz rynek? Jak to wygląda?

Oczywiście. Piotr Nejman, który odpowiada za rozwój Profinaut w Polsce, mieszka na co dzień w Warszawie i od samego początku kieruje projektem, wykorzystując swoje bogate doświadczenie w tworzeniu i wdrażaniu innowacyjnych rozwiązań, w tym z obszaru HR i komunikacji, oraz jako przedsiębiorca. Jesteśmy oczywiście w ciągłym kontakcie, co umożliwia nam technologia, ale nigdy nie odpuszczamy okazji do spotkania na żywo w Pradze lub w Warszawie.

Często słyszymy o Czechach jako kraju, w którym częściej niż w Polsce powstają projekty, które od razu decydują się na globalny produkt ponieważ mały rynek czeski je do tego niejako zmusza. Czy faktycznie tak jest, że specyfika mniejszego kraju wpływa na to, że mniej projektów skupia się wyłącznie na lokalnym rynku?

Czechy są zawieszone gdzieś pomiędzy. Myślę, że można zrobić dobrą, zrównoważoną, lokalną firmę skoncentrowaną wokół podstawowych potrzeb konsumentów. Przez ostatnie dziesięciolecia mieliśmy zaledwie garstkę operatorów komórkowych, firm produkujących żywność i banków. Trudno z nimi konkurować. Ale jeśli twoje ambicje są wyższe lub specjalizujesz się w czymś niszowym, rynek może okazać się mały i będziesz musiał wyjechać za granicę.

Jak wygląda ekosystem start-upów w Czechach? Czy pomysłodawcy mogą liczyć na jakieś rządowe programy/wsparcie? Jak wygląda ten rynek w Czechach?

Kilka miesięcy temu był u nas Mike Butcher z TechCrunch i zauważył, że przeszliśmy długą drogę od jego ostatniej wizyty. To dobra obserwacja. Mamy zróżnicowane fundusze VC, akceleratory, możliwości pitchowania, fuck-up nights, mentorów. Wszystko jest na miejscu. Wsparcie rządowe nie nadąża i szczerze mówiąc – nie jest zbyt potrzebne.

Tym, czego teraz potrzebujemy najbardziej, są odpowiedni ludzie, z odważnymi pomysłami i wizją. Wsparcie rządowe nie nadąża i szczerze mówiąc – nie jest zbyt potrzebne. Oczywiście istnieją wyjątki, takie jak doskonałe Centrum Innowacji Południowych Moraw w Brnie.

Jakie cele stawiacie sobie w Polsce? Czy po Polsce planujecie ekspansję na innych rynkach?

Do listopada planujemy osiągnąć próg 10 000 użytkowników Profinaut w Polsce. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, w 2018 roku będziemy myśleć o znacznie wyższych liczbach. I tak, aplikacja jest na tyle prosta, a jej idea uniwersalna, że będziemy się rozglądać w poszukiwaniu nowych rynków. Ale nie jest to focus na 2017.

A gdyby tak polski start-up chciał wejść na rynek czeski? Co by Pan poradził przed podjęciem takiej decyzji?

Najpierw zadzwoniłbym do paru czeskich Profinautów (śmiech). Serio, w aplikacji można znaleźć profile ponad 500 osób z dużym doświadczeniem na czeskim rynku. To rozsądny sposób na research. Teraz mamy dostęp do 45 polskich specjalistów od strategii biznesowych, których moglibyśmy poprosić o poradę. Ekspansja na rynek międzynarodowy jest znacznie łatwiejsza.

Ogólnie rzecz biorąc: spojrzałbym na strukturę rynku. Ilu jest tam graczy? W jaki sposób są finansowani? Jak długo istnieją i jak ambitni są? Co nowego w tej dziedzinie my jesteśmy w stanie zaproponować? Jak rozrastał się rynek w ostatnich latach? Czy warto?

Przeczytaj także na MamBiznes.pl:

Rozmawiał Grzegorz Marynowicz

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*