Polacy stworzyli „Spotify dla ebooków”. Mają 30 tys. płacących użytkowników

Dwóch młodzieńców na studiach wpadło na pomysł, by sprzedawać dostęp do audiobooków i ebooków w abonamencie. Ich „Spotify dla ebooków” może się dziś pochwalić liczbą 30 tys. płacących użytkowników, współpracą z 300 wydawcami oraz bazą 25 tys. tytułów do wyboru. Od wielu miesięcy przygotowujemy się do inauguracji działalności w Chinach. To gigantyczny, wciąż niezagospodarowany rynek – mówi Mikołaj Małaczyński, współtwórca Legimi.

Grzegorz Marynowicz: Mówicie o sobie „Jesteśmy Spotify dla ebooków.”. Co to oznacza?

Mikołaj Małaczyński, Legimi: Nasza flagowa usługa, czyli ebooki i audiobooki w abonamencie bez limitu realizuje filozofię dostępu do cyfrowej rozrywki w modelu all you can eat. W ramach stałej, miesięcznej opłaty, dokładnie tak jak w Spotify czy Netfliksie, klienci mają dostęp do całego katalogu abonamentowego. W naszym przypadku obecnie ok. 25 tys. tytułów, a liczba ta ciągle rośnie.

Mikołaj Małaczyński

Zaczynaliście z wspólnie z Mateuszem Frukaczem przygodę z biznesem w 2007 roku. Jak wyglądały początki? Skąd w ogóle pomysł, by udostępniać ebooki w abonamencie?

Początki były dosyć typowe dla polskich start-upów. Podczas studiów na Politechnice Poznańskiejwpadliśmy na pomysł wykorzystania nowego wtedy urządzenia, jakim był czytnik ebooków, do rozkręcenia biznesu w Polsce. Udało nam się pozyskać inwestora (SpeedUp Group), co znacznie przyspieszyło proces rozwoju. Dzięki temu na dobre zagościliśmy w świadomości polskiej branży w 2012 roku, udostępniając model abonamentowy. Model, który opracowaliśmy widząc, jak dramatyczna w skutkach może być wojna cenowa, prowadzona przez polskie księgarnie oferujące ebooki. Chcieliśmy stworzyć usługę, która będzie w stanie lojalizować klientów, dać im wartości inne, niż najniższa cena książki.

Od początku zakładaliście taki model biznesowy czy po drodze projekt ewoluował?

Pierwszy model zakładał stworzenie księgarni w czytniku, czyli de facto tego, co oferujemy teraz, tyle że nie w abonamencie. Projekt wyprzedził swój czas, ani urządzenia, ani technologia, ani wydawcy nie byli gotowi na taki produkt. Wszystko, co zrobiliśmy od tamtej pory zaprowadziło nas w miejsce, z którego zaczynaliśmy. Różnica jest taka, że teraz możemy zaoferować usługę, która zarabia.

Jakimi kanałami docieracie do użytkowników i zachęcacie do wykupienia abonamentu?

Staramy się zbudować sieć wielokanałowego dotarcia do użytkowników. Współpracujemy z operatorami komórkowymi –  Play, T-Mobile i Plus, producentami czytników, rozwijamy działalność w social mediach (nasz najnowszy koncept to cotygodniowy magazyn na YouTube – Prolog), realizujemy szereg akcji promujących czytelnictwo, m.in. z Allegro i InPost, nie zapominając jednocześnie o żmudnej, ale długofalowo bardzo istotnej pracy, jaką jest budowanie zaplecza SEO. Najbardziej jednak cieszy nas fakt, że stworzyliśmy usługę, którą rekomendują nasi abonenci. To jest jej największy marketingowy potencjał.

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

W ubiegłym roku poinformowaliście o wejściu na Kindle’a i do Niemiec. Jak do tego doszło? Czy te procesy długo trwały i jakich zabiegów wymagały?

Kindle to wciąż najpopularniejszy model czytników ebooków w Polsce. Mimo ze inne marki, takie jak PocketBook i inkBook ciągle powiększają swój udział w rynku, trudno mówić o kompletnej usłudze dla miłośników ebooków, nie oferując jej na kluczowe urządzenie. Proces był długi i żmudny, po raz kolejny okazało się, ze posiadanie własnego zespołu doświadczonych i wyspecjalizowanych w rynku książki programistów jest kluczowe dla realizacji tak skomplikowanych projektów. Po raz pierwszy bowiem musieliśmy opracować system wykraczający poza tworzony od lat ekosystem informatyczny.

Jakie wyniki osiągacie w Niemczech? Jesteście zadowoleni z rezultatów? Coś Was zaskoczyło w specyfice tego rynku?

Rynek niemiecki, będący jednym z 3 największych na świecie jeśli chodzi o ebooki, jest bardzo dojrzały. Kilku kluczowych graczy dyktuje warunki, będące, co tu kryć, często znacznie mniej korzystne niż choćby dla polskich czytelników. Uznaliśmy więc, że największą szansą na skuteczne zaistnienie w Niemczech będzie przejęcie tamtejszego potentata jeśli chodzi o bezpłatne, w zamian za oglądanie reklam, udostępnianie ebooków – Readfy i budowanie świadomości Legimi rozpoczynając od grupy mocno zaznajomionej z ideą nielimitowanego dostępu do ebooków.

W jakich krajach oprócz Niemiec jesteście obecni?

Od wielu miesięcy przygotowujemy się do inauguracji działalności w Chinach. To gigantyczny, wciąż niezagospodarowany rynek. W tym celu zawiązaliśmy spółkę joint-venture z największym lokalnym producentem czytników, a także prowadziliśmy zaawansowane prace nad platformą technologiczną oraz pozyskaniem katalogu książek. Biorąc pod uwagę gigantyczne zasoby, jakie są potrzebne do skutecznego wejścia na ten rynek, postanowiliśmy odłożyć premierę serwisu chińskiego do momentu pozyskania odpowiedniego finansowania.

Zdradź proszę jakieś ciekawe liczby. Ilu macie w tej chwili zarejestrowanych użytkowników, którzy płacą? Ilu ich miesięcznie przyrasta? Ile pobrań aplikacji? Z iloma partnerami/wydawcami współpracujecie? Ile ebooków macie w tej chwili dostępnych? (itp.)

Obecnie mamy w Polsce niemal 30 tys. płacących abonentów, natomiast gdyby brać pod uwagę osoby korzystające z naszych pakietów bibliotecznych i korporacyjnych, to ta liczba będzie oscylować w granicach 45 tys. aktywnych użytkowników. W 2018 roku notujemy bardzo dynamiczny przyrost. Na tyle dynamiczny, że nieco nawet zdezaktualizowały się dane zawarte w naszym półrocznym raporcie finansowym, do lektury którego zachęcam – sporo w nim danych właśnie dotyczących użytkowników naszych usług i kwot. Nadmienię jeszcze, że obecnie współpracujemy z ok. 300 wydawcami, wśród nich są niemal wszyscy najwięksi rynkowi gracze.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Grzegorz Marynowicz

Komentarze

Stefania

27 września 2018 Odpowiedz

Od początku roku przeczytałam prawie 70 książek oferowanych przez Legimi w abonamencie. Normalnie nie byłoby mnie stać na ich kupno. Tak dzięki nim, mam dostęp do ogromnej ilości ebooków. Zachęcam do abonamentu, bo kosztuje tyle ile 1 książka.

Łukasz

27 września 2018 Odpowiedz

Niestety spora liczba co ciekawszych tytułów jest niedostępna w abonamencie, na dzień dobry po przystąpieniu do testu abonamentu natknąłem się na trzy tytuły niedostępne w pakiecie.

Czystoholik

28 września 2018 Odpowiedz

Dla kindlowców oferta jest mniejsza, ale się ma zrównać z ich głównym abo, gdzie jest wszystko

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*