To dobry czas na wyjście z giełdy

Od początku 2012 roku obroty sesyjne na GPW w Warszawie wyniosły ponad 127 miliardów złotych, czyli były niższe o prawie 27 proc. niż przed rokiem. – A to dopiero początek kłopotów – uważa prezes Grupy Trinity Radosław Tadajewski.

– Nic nie wskazuje na to, żeby koniunktura na giełdzie polepszyła się w najbliższym czasie. Więc to jest dobry moment na wyjście z inwestycji. Radosław Tadajewski, prezes Grupy Trinity, jest zdania, że to dopiero początek trudnych miesięcy, które czekają warszawski parkiet. – Jeżeli dzisiaj miałbym decydować się na wyjście z jakiejś inwestycji i zastanawiał się, czy teraz jest na to dobry moment, to powiedziałbym, że pewnie jest lepszy niż będzie za pół roku, za rok czy za dwa. Sądzę, że przed nami trudny czas, a giełdy odczują to jako pierwsze i to bardzo szybko prognozuje prezes Trinity.

W jego opinii, wpłynie na to nie tylko ogólna sytuacja w gospodarce, ale również problemy strukturalne polskiej giełdy. Chodzi przede wszystkim o zmieniającą się strukturę inwestorów.

– Jakiś czas temu otwarte fundusze emerytalne zostały wyłączone z roli graczy, którzy utrzymywali wysoki poziom polskich indeksów. To OFE napędzało inwestycje na tym rynku, to OFE stabilizowało rynek, bo kiedy Polacy wycofywali swoje oszczędności z TFI, wtedy one ratowały sytuację. Dzisiaj OFE już nie ma w tej skali i nie możemy już na nie liczyć – uważa Radosław Tadajewski.

To efekt decyzji rządu sprzed dwóch lat o zmniejszeniu składek do OFE. Już wtedy analitycy ostrzegali przed zawirowaniami na giełdzie z tego powodu.

– Odpływ kapitału z TFI jest faktem, inwestorzy indywidualni się boją. Nie widzę żadnych przesłanek, żeby spodziewać się lepszej koniunktury giełdowej w najbliższym czasie. I stąd teza, że jeżeli sprzedawać, to dzisiaj, bo już lepiej nie będzie – przekonuje Radosław Tadajewski.

Wciąż rosnącym i rozwijającym się rynkiem na GPW jest rynek alternatywny NewConnect. Zdaniem prezesa Trinity, po pięciu latach funkcjonowania nie jest on jeszcze rynkiem stabilnym, ale już można ocenić, że odniósł sukces.

– Giełda może dzisiaj pochwalić się stworzeniem w ciągu pięciu lat alternatywnego rynku, na którym jest dużo więcej spółek niż chociażby na niemieckim rynku alternatywnym czy na skandynawskim First North. Niemiecki rynek alternatywny to jest 130 spółek, u nas 413 i liczba rośnie zauważa prezes Tadajewski.

Firmy te pozyskały w ciągu pięciu lat ponad 2,5 mld złotych. I prawdopodobnie nie pozyskałyby tych pieniędzy w żaden inny sposób. – To była wielka szansa dla nich, z której albo skorzystają, albo nie. Na ocenę tego, jak im to pójdzie, zostawiłbym sobie jeszcze trochę czasu – mówi Radosław Tadajewski. – Dużym przegranym tego rynku są na pewno inwestorzy, którzy tak, jak w przypadku Amber Gold, nie zrobili tego, do czego zachęcam od dnia powstania tego rynku, czyli do odrobiny pracy, zdrowego rozsądku, zastanowienia się, zanim wydamy swoje pieniądze na obiecujące spółki.

Więcej w materiale wideo.