Białorusini robią biznes w Polsce dla Ukraińców. Dziennie mają 500 nowych klientów

Według szacunków, w krajach europejskich — poza Ukrainą — przebywa obecnie 6,5 mln obywateli tego kraju. Wielu z nich jednak przesyłając pieniądze do swojej ojczyzny, wykorzystuje nieco archaiczne sposoby. – Wyszukiwali na dworcach PKS najbardziej godnych zaufania nieznajomych i proponowali im przewiezienia paczuszki do Lwowa. Posyłali pieniądze BlaBlaCarem czy nieoficjalną przesyłką konduktorską —mówi Evgeny Chamtonau, współzałożyciel i prezes PayUkraine.

Na zdjęciu Evgeny Chomtonau i Aliaksandr Horlach; Fot. Materiał prasowe

Bartłomiej Godziszewski: Skąd wziął się pomysł na biznes, by stworzyć usługę transferu pieniędzy na Ukrainę?

Evgeny Chamtonau Na pomysł PayUkraine wpadliśmy razem z Aleksiandrem Horlachem jeszcze jako studenci. Z jednej strony mieliśmy kontakt z ukraińskimi studentami i widzieliśmy, jakim wyzwaniem jest dla nich bezpieczne wysyłanie pierwszych zarobionych pieniędzy do rodziny. Sam jako imigrant też doświadczyłem tego problemu. To nie były wielkie sumy, ale kiedy od tych kilkuset złotych odliczyć kwotę prowizji, kwotę za przewalutowanie i — wreszcie — kwotę potrącaną ze względu na zmieniający się kurs złotego do hrywny czy rubla, to koniec końców przesyłany “prezent” robił się naprawdę skromny. Co gorsze, nigdy do końca nie wiedziałem, jaka kwota zawędruje do mojej siostry czy babci.

Do tego słyszeliśmy, jak dziwne metody płatności wybierają nasi znajomi: a to wyszukiwali na dworcach PKS najbardziej godnych zaufania nieznajomych i proponowali im przewiezienia paczuszki do Lwowa, a to posyłali pieniądze BlaBlaCarem czy nieoficjalną przesyłką konduktorską. Być może te przyzwyczajenia się zmieniają, ale powoli. Według naszych analiz, przeprowadzonych z największym ukraińskim bankiem wynika, że wciąż ok. 40 proc. przekazów realizowanych jest takimi archaicznymi metodami.

Dlaczego to właśnie w Polsce założyliście swój biznes? Jak tu się znaleźliście?

Wychowałem się na granicy polsko-białoruskiej w Brześciu. Od zawsze chciałem przyjechać do Polski. Od dziecka słuchałem polskiego radia — zresztą we wszystkich samochodach w Brześciu słychać tylko polskie radio. Od dziecka chłonąłem wasz język podczas zakupów w polskich sklepach. W naszych nic nie było, więc „handlowe” wycieczki do Polski stały się dla mnie czymś naturalnym. Lubiłem też „tak po prostu” odwiedzać Polskę. Do tego mam polskie pochodzenie, a co za tym idzie Kartę Polaka, więc Polska była dość naturalnym wyborem, by tu podjąć edukację, a potem prowadzić firmę.

Aleksiander Horlach, drugi z założycieli PayUkraine, również przyjechał do Polski na studia. Uważał, że nigdzie nie ma tak dobrych perspektyw. Niestety na Białorusi wciąż mentalnie jesteśmy w Związku Radzieckim: na studiach poziom jest raczej niski, nie ma programów wymiany z uczelniami z Europy jak Erasmus, ciężej jest ze znalezieniem dobrej pracy.

Wybraliśmy Polskę nie tyle ze względu na bliskość geograficzną, ale kulturową i może również językową.

Pochodzicie z Białorusi, a jednak wasz biznes dedykowany jest Ukraińcom. Czy zamierzacie także rozszerzyć grupę odbiorców np. o swoich rodaków?

W tym momencie skupiamy się wyłącznie na Ukraińcach i dopracowaniu produktu do ich potrzeb. Ale niewykluczone, że w przyszłości otworzymy się i na inne narodowości.

Dziennie zdobywacie 500 nowych klientów. Z miesiąca na miesiąc firma wykonujecie też dwa razy więcej transferów niż w miesiącu poprzedzającym. Dlaczego wasza usługa cieszy się taką popularnością?

Byliśmy jedną z pierwszych firm, która zaoferowała usługę konkretnie grupie ukraińskich emigrantów. Zobaczyliśmy niszę, wyczuliśmy dobry moment. Zauważyliśmy, że globalne fintechy nie interesują się dużą diasporą, którą tworzą Ukraińcy. A jest ich 6,5 mln w Europie, poza Ukrainą. To były nasze przewagi. Nie chcemy być fintechem z największą liczbą klientów — chcemy być fintechem z największą liczbą klientów z Ukrainy, bo jak nikt inny rozumiemy ich potrzeby i idealnie trafiamy z ofertą.  Przy okazji udowadniamy, że sam produkt też da się przygotować lepiej niż robi to TransferWise czy Western Union.

Wierzę, że oferujemy produkt i obsługę najwyższej jakości tym, którzy dotąd nie mieli do takich usług dostępu. Których niekiedy traktowano z wyższością. My ich traktujemy jak swoich. Klienci to dostrzegają i doceniają.

Aliaksandr Horlach, Fot. Materiały prasowe

Udało się wam pozyskać 4 mln zł od MobiMedia Solution S.A. Na co zamierzacie przeznaczyć te środki?

Środki pozyskane od inwestora przeznaczamy na rozwój PayUkraine w kolejnych krajach oraz budowanie szerokiej infrastruktury partnerskiej. Poszukujemy obecnie partnerów do naszej oferty pożyczkowej oraz placówek partnerskich, w których Ukraińcy będą mogli nadawać pieniądze na Ukrainę.

Jesteście w 15 krajach na świecie. W jakich nowych miejscach zamierzacie się pojawić? Czy wasza ekspansja jest uzależniona od kierunków migracyjnych Ukraińców?

Nasza usługa jest kierowana do konkretnej grupy: Ukraińców wyjeżdżających do pracy czy na studia za granicę. Dlatego wszystkie kraje, w których diaspora ukraińska jest odpowiednio duża, są dla nas interesujące. Zaczęliśmy od Polski, a obecnie mocno rozwijamy się również w Niemczech i Włoszech, gdzie jest bardzo duża grupa ukraińskich emigrantów.

Jakie macie dalszy plany?

Chcemy, by zarządzanie finansami osobistymi przez imigrantów było maksymalnie uproszczone, przejrzyste i tanie. Prowadzimy interesujący projekt pilotażowy łączący świat online ze światem offline — tak, aby oferta PayUkraine dotarła do wszystkich zainteresowanych, również tych sceptycznych wobec świata nowych technologii.

Z roku na rok rośnie liczba imigrantów w Polsce. Czy uważacie, że to dobra grupa docelowa dla biznesu?

Imigranci szukają nowego domu poza swoim krajem. Często wcześniej przeżyli wojnę, stracili dobytek życia albo przeszli jakieś inne traumatyczne przeżycie, które zmusiło ich do przyjazdu do Polski. Warto mieć tego świadomość.

Być może lekko lekceważący stosunek do imigrantów zmieni się wkrótce, kiedy europejskie państwa zaczną o nich konkurować. To świetna grupa ludzi — ponadprzeciętnie pracowitych, zdeterminowanych, aby się urządzić w nowym kraju, troszczących się o rodzinę lub planujących ją założyć. To również całkiem pokaźna rzesza konsumentów. Oferując usługi imigrantom i chcąc osiągnąć sukces biznesowy bazując na tej grupie klientów, trzeba ich bardzo dobrze poznać. Myślę, że w tym aspekcie PayUkraine może się dzielić wiedzą z innymi  firmami. Pokazujemy, jak mądrze i przekonująco powiedzieć konkretnej grupie „my was nie lekceważymy, dla nas jesteście ważni. Tworzymy usługę dopasowaną do waszych potrzeb

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Avatar

RobertPiotrowski.pro

11 stycznia 2020 Odpowiedz

Kolejny przykład, że zaufaniem można zbudować wiele, a jeszcze więcej biorąc pod uwagę sytuacje oraz liczebność emigrantów w Unii Europejskiej. Ciekawy pomysł, chociaż zwróciłbym uwagę na formę zabezpieczeń jaka jest prowadzona. Swojego czasu na Western Union sporo osób straciło swoje środki.

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*