Kobieta robi biznes sprzedając felgi w internecie

Przygoda Barbary Pawłowskiej z felgami rozpoczęła się w 2006 roku, kiedy jej córka poszła do przedszkola, a ona – znudzona siedzeniem w domu – postanowiła wrócić do pracy. Niestety, nie było już dla niej miejsca w jej poprzednim zakładzie. Wówczas dowiedziała się, że jeden z jej rajdowych kolegów z czasów startów w Rajdowych Mistrzostwach Polski Samochodów Terenowych szuka pracownika do swojego sklepu internetowego, oferującego części i akcesoria do aut terenowych.



Barbara Pawłowska, właścicielka firmy Felgi Terenowe


– Była to dla mnie absolutna nowość i ogromne wyzwanie, ponieważ nigdy wcześniej nie pracowałam ani jako handlowiec, ani tym bardziej jako sprzedawca części samochodowych – wspomina Barbara. Ówcześni koledzy, którzy pracowali w tym sklepie, nie wróżyli jej długiej kariery. Barbara postanowiła jednak udowodnić swojemu przyszłemu pracodawcy, że nadaje się do tej pracy.

Uszkodzone auto to nie powód, aby przerwać rajd

Tym, co jej zdaniem przekonał przyszłego szefa do jej zatrudnienia, była historia z zakończenia sezonu RMPST pod Gorzowem. Podczas objazdu trasy Barbara poważnie uszkodziła samochód. Ze swoim pilotem pojechała wtedy autem osobowym kilkadziesiąt kilometrów do Gorzowa, do jednego z pasjonatów 4×4, który na szczęście miał akurat dużo części do ich Suzuki Samuraia. Przywieźli stamtąd kompletny przedni most z resorami i przez całą noc, z latarkami w rękach, naprawiali auto tak, by nad ranem stanąć na starcie. I choć mieli za sobą nieprzespaną noc, to ukończyli wyścig na 11. pozycji. Wielu jej kolegów do dziś wspomina ten fakt, nie ukrywając uznania dla jej zapału i osiągnięć na trasach rajdów.

– Czasy startów w RMPST wspominam jako jeden z najwspanialszych etapów mojego życia i często marzę, by do nich powrócić. Emocje, adrenalina, poczucie spełnienia, które mi wówczas towarzyszyły są nie do opisania. Można się od tego niezwykle mocno uzależnić. Czuję, że gdybym miała kolejną taką szansę, to posiadając obecną wiedzę, mogłabym osiągnąć dużo więcej – mówi.

Barbara Pawłowska podczas rajdu

Barbara została więc pracownikiem jednej z największych w Polsce firm oferujących części i akcesoria do aut terenowych, gdzie z miesiąca na miesiąc powiększała swoją wiedzę. Okazało się, że tematyką, w której czuła się najswobodniej, były opony i felgi.

Czas na własną firmę

Odkąd Barbara sięga pamięcią, żyła w przekonaniu, że jej kariera zawodowa musi się wiązać z pracą na etacie i że nigdy nie odważy się spróbować sił, tworząc coś na własną rękę. Dlatego przez wiele lat pracowała wyłącznie jako pracownik etatowy, imając się najróżniejszych zajęć: od pracownika stacji benzynowej, po recepcjonistkę, sekretarkę, a nawet stewardessę.

– W sklepie znajomego przepracowałam w sumie ponad 4 lata. I to była moja ostatnia jak do tej pory praca na etacie. W ekspresowym tempie zdobyłam tam ogromną dawkę wiedzy i doświadczenia, lecz przede wszystkim stuprocentowe przekonanie, co naprawdę chcę robić w życiu – opowiada. W 2010 roku Barbara zdecydowała się rozstać z pracodawcą i zacząć wydeptywać własne ścieżki biznesowe, stając na czele spółki No Gravity. W 2011 roku firma zmieniła nazwę na Felgi Terenowe Sp. z o.o. i pod tą nazwą działa do dziś.

Od początku założyłam, że nikogo nie zatrudnię

Barbara od razu założyła, że tak długo, jak to będzie możliwe, nie będzie nikogo zatrudniała, a po drugie, że nie będzie trzymała towaru na półce. – Postanowiłam, że spróbuję działać, bazując na „cudzych” magazynach, a dodatkowo, by nie angażować własnej gotówki, będę się zawsze starała przekonać klienta do dokonania pełnej przedpłaty za towar. Ta opcja, choć często negatywnie odbierana przez kupujących, daje same korzyści – mam pewność co do wypłacalności klienta, a jednocześnie środki na zakup zamówionego przez niego towaru. Do tej pory taki właśnie schemat działa w mojej spółce całkiem przyzwoicie i skutecznie – wyjaśnia.

Foto: felgiterenowe.pl


Największym problemem okazują się jednak pracownicy zatrudnieni w firmach jej dostawców. Jak podkreśla Barbara, historie z pracownikiem etatowym w tle są zwykle podobne: a to na e-maile odpowiadają z opóźnieniem lub wcale, a to towar wyślą nie ten, który zamówiła, a to kurier postanowi, że dziś jednak nie dowiezie towaru, a to kolejny pracownik u dostawcy się pomyli i napisze w e-mailu, że felgi są dostępne od ręki, po czym tuż przed wysyłką, gdy jej klient już zaciera ręce, że tak szybko został przez nią obsłużony i dostanie swój towar szybciej niż u konkurencji, dowiaduje się, że pracownik się jednak pomylił i felgi będą za trzy miesiące. I cała masa jeszcze innych, zupełnie niepotrzebnych historii, które wydatnie przeczą idei profesjonalizmu, jakim firma Barbary miała się wyróżniać.

– Dlatego też tak długo, jak to tylko będzie możliwe, moja spółka nie zatrudni ani jednego pracownika. A gdy już znajdę się w tym punkcie biznesu, kiedy to zatrudnienie kogoś na etacie będzie absolutnie nieodzowne, wówczas decyzja ta będzie przemyślana bardziej niż cokolwiek innego na świecie – dodaje Barbara.

Szkoła nie przygotuje cię do biznesu

Prowadzenie biznesu to bardzo wymagające zajęcie, do którego nic nie jest w stanie przygotować. Człowiek, który opuszcza mury szkoły, jest absolutnie nieprzydatny w świecie biznesu. Poza kilkoma pierwszymi latami nauki w podstawówce, kiedy to młody człowiek ma okazję poznać podstawy matematyki, pozostałe lata szkoły to niczym nieuzasadniona strata czasu, a w późniejszym rozrachunku również i pieniędzy.

Na zdjęciu Barbara Pawłowska

Jako przykład Barbara podaje samą siebie. – Z wykształcenia jestem krawcową o kierunku krawiectwo lekkie. Nigdy nie przepracowałam choćby jednego dnia w wyuczonym zawodzie, a dojście do punktu, w którym jestem obecnie, zajęło mi niemal 15 lat od ukończenia szkoły. Na studia na szczęście nigdy nie poszłam. Mówię „na szczęście”, gdyż poza niewieloma naprawdę wyjątkami pracodawca nawet nie spojrzy w świadectwo czy indeks. Porządny biznesmen szukający pracownika zapyta go o to, co taki kandydat może zrobić dla firmy, aby zarabiała więcej, a nie jakie szkoły skończył – wyjaśnia.

Jednocześnie podkreśla, że prawda o prowadzeniu biznesu jest brutalna. Zdaniem Barbary ten, kto choć raz jako przedsiębiorca nie stanie oko w oko z urzędnikami w sądzie, urzędzie skarbowym czy ZUS-ie, kto nie zmierzy się z przepisami, akcyzami, opieszałymi księgowymi i całą rzeszą trybów i trybików wielkiej biznesowej machiny, ten nigdy nie dozna poczucia pełnego zrozumienia i docenienia dla pracy innych ludzi, a na pracodawcę zawsze będzie patrzył jak na wyzyskiwacza, podejmującego w jego oczach same złe decyzje.

Felgi i opony mogą być fascynujące dla kobiety

Kobiety w większości znają się na motoryzacji dokładnie tyle, ile potrzebują. W tej mierze często działają jak prawdziwy biznesmen – wiem, jak kierować autem, a od napraw mam w razie czego cały sztab mężczyzn. Ale czy felgi i opony mogą być fascynujące dla kobiety? – Oczywiście, a ja jestem tego najlepszym przykładem. Każdego dnia uczę się na ich temat czegoś nowego. Co więcej, zdobywanie tej wiedzy dostarcza mi ogromnej radości i satysfakcji. A jeszcze większą satysfakcję znajduję w tym, że ponad 99% moich klientów to mężczyźni, którzy po kilkunastu sekundach rozmowy telefonicznej już nie potrafią przestać opowiadać o tym, jakim to przeróbkom i modyfikacjom poddali bądź chcieliby poddać swoje ukochane auta, nierzadko oczywiście w ścisłej tajemnicy przed żonami – opowiada Barbara.

Barbara Pawłowska podczas akcji „Swiadomy kierowca”


Często jest tak, że klient początkowo dokonuje zakupu felg lub opon, a kończy na snorkelu, stalowych zderzakach, wyciągarce, oświetleniu, bagażniku wyprawowym czy bardzo modnym ostatnio namiocie dachowym. Zdarza się, że wartość zakupionych „dodatków” kilkakrotnie przewyższa wartość samego pojazdu, który ma być w nie wyposażony.

– Klient, który kieruje się do mnie po felgi czy opony, bardzo często podczas pierwszej rozmowy zdaje sobie sprawę z tego, że w jednym miejscu może otrzymać ofertę zarówno na felgi i opony, jak i na każdy inny produkt z rynku 4×4. A do tego przyjemnie mu porozmawiać o męskich rzeczach z kobietą, która doradzi, odradzi, zaproponuje odpowiednie rozwiązanie. Profil mojej firmy opiera się na pozyskiwaniu akcesoriów ze wszystkich dostępnych źródeł zarówno w kraju, jak i za granicą. Wszędzie tam, gdzie język angielski umożliwia komunikację, jestem gotowa wysłać zapytanie i pozyskać ofertę. Obecnie mogę za otwarte dla siebie uznać rynki z Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Portugalii, Litwy, Słowenii, a nawet Chin czy USA. Wszystko jest kwestią dostępności i ceny. Pozostałe bariery w zasadzie nie istnieją – przekonuje Barbara.

Aby nie popaść w rutynę, Barbara dywersyfikuje działalność: zdecydowała się wziąć udział w projekcie pt. swiadomykierowca.pl, którego głównym celem jest podnoszenie świadomości kierowców co do zagrożeń czyhających na nich na drodze, oraz umiejętności ich przewidywania i przeciwdziałania. – W ramach projektu przygotowaliśmy flotę symulatorów, z którymi jeździmy po całej Polsce na zlecenie firm i instytucji organizujących eventy oraz imprezy integracyjne i szkoleniowe. Oprócz symulatora dachowania, zderzeń, ekojazdy, trolei czy trenażera czasu reakcji, w trakcie takich imprez organizujemy również szereg ciekawych konkurencji, wśród których jest prowadzony przeze mnie Pit-Stop Challange, polegający na zmianie kół na czas -wyjaśnia.

Mobilne szkolenia kierowców w ramach akcji „Świadomy kierowca”

Największym wrogiem przedsiębiorcy jest państwo

Po dwóch latach od założenia spółki Barbara stwierdza, że największym wrogiem przedsiębiorcy jest państwo i panujący w nim ustrój, który na każdym kroku stara się utrudnić prowadzenie biznesu. Nawet płacenie podatków nie jest proste ani oczywiste. Niezwykle rozwinięta biurokracja, dopracowana do perfekcji zawiłość często sprzecznych ze sobą przepisów (np. przepisów celnych vs. podatkowych), wśród których poruszanie się bez wsparcia sztabu prawników i doradców podatkowych jest co najmniej ryzykownym i karkołomnym zadaniem – to wszystko sprawia, że nie każdy sobie poradzi.

– Niestety, nie da się ukryć, iż również sami przedsiębiorcy są dla siebie źródłem wielu czynników, które potrafią wydatnie uprzykrzyć biznesowy byt. Do największych grzechów współczesnych przedsiębiorców należy bezwzględnie zaliczyć niezrozumiałą wręcz beztroskę w planowaniu przepływu środków finansowych, co skutkuje zatracaniem dobrych obyczajów biznesowych, takich jak terminowe spłacanie zobowiązań. Dla takich małych przedsiębiorstw jak moje trzy niezapłacone faktury na dwa czy trzy tysiące są równoznaczne z brakiem możliwości realizacji bieżącej działalności. Dlatego np. pojęcie płatności odroczonej, która jest niczym innym, jak formą kredytowania, w ostatnim czasie nie ma racji bytu – mówi Barbara.

Moim celem nie jest zwiększenie liczby klientów

Paradoksalnie głównym celem Barbary nie jest zwiększenie liczby klientów. Z racji jej założenia, aby jak najdłużej kierować przedsiębiorstwem jednoosobowo, zwiększanie liczby zamówień silnie obniżyłoby jakość obsługi. Obecnie jej nadrzędnym celem, obok pokrywania 100% ponoszonych kosztów, jest to, by kupujący był zadowolony z szybkości i dokładności realizacji jego zamówienia oraz profesjonalizmu i niepowtarzalności w podejściu do niego jako klienta. Aby informację o tym, jak został obsłużony, przekazał dalej.

– Dlatego postanowiłam nie inwestować w żadnego rodzaju promocję czy reklamę, by jak najdłużej cieszyć klientów oferowanym przeze mnie klimatem ekskluzywności i niepowtarzalności obsługi. Na prawdziwe zyski przyjdzie jeszcze pora – dodaje. 

– Na start biznesu potrzebowały 100 tys. zł

– Prowadzi bloga i na nim zarabia

– Własny biznes założyła za 40 tys. zł dotacji

Jeżeli jesteś kobietą przedsiębiorczą i prowadzisz własną firmę – napisz do naszej redaktorki! Dołącz do ponad 130 kobiet, które już to zrobiły, zaprezentuj się w naszym cyklu i podziel się z czytelnikami swoim doświadczeniem.

 

Barbara Sielicka
Bankier.pl
b.sielicka@bankier.pl

Przeczytaj także:

Karol Okrasa dla Bankier.pl: Nie ma nic piękniejszego niż władcza kobieta
Kobiecy pomysł na biznes: portal motoryzacyjny dla kobiet
Ponad 130 kobiecych pomysłów na biznes w jednym miejscu!