Z ich wyszukiwarki ofert pracy skorzystało 3 mln użytkowników. „Pierwsza wersja powstała przy kuchennym stole”

Portal No Fluff Jobs to nasz autorski pomysł, a pierwsza wersja wyszukiwarki ofert pracy powstała ołówkiem na papierze przy naszym kuchennym stole. Pragnęliśmy stworzyć ogłoszenie idealne, które zawiera komplet informacji interesujących kandydata – poetycko mówiąc: wymalować przed oczami oferowane stanowisko pracy.  Przez 5 lat z wyszukiwarki i bazy ofert pracy skorzystało ponad 3 mln użytkowników, a kandydaci wysłali ponad 1 mln aplikacji – mówią pomysłodawcy No Fluff Jobs.

Magda Gawłowska-Bujok oraz Tomasz Bujok założyciele No Fluff Jobs; fot. Piotr Waniorek/zelaznastudio.pl

Grzegorz Marynowicz: To już 5 lat istnienia na rynku projektu No Fluff Jobs. Skąd w ogóle decyzja o założeniu start-upu zamiast pracy na etacie?

Musimy cofnąć się o kilka lat, do roku 2014. Mieszkaliśmy wtedy z Tomkiem (obecnie CEO No Fluff Jobs) w Szwajcarii. Ja pracowałam jako rekruterka specjalistów IT, a Tomek, programista, działał na kilku projektach, między innymi dla SBB, szwajcarskich kolei. To właśnie tam zauważyłam​, że widełki w ogłoszeniach są oczywistością – zdrową normą i odpowiedzią rynku na potrzeby kandydatów. W Polsce ​oferty pracy w IT były bardzo ogólnikowe, jak dla każdej innej branży i, co najbardziej nas uderzyło – nie miały widełek płacowych, ani żadnych potrzebnych informacji, takich jak chociażby stack technologiczny. A przecież to rynek pracownika, na którym według najnowszych danych, brakuje blisko 50 tys. programistów. Poza tym, ​podczas licznych rozmów rekrutacyjnych z kandydatami odkryłam, jak ważne dla nich są szczegółowe informacje dotyczące ofert pracy. ​To wszystko zainspirowało nas do tego, aby po powrocie do kraju stworzyć portal ​No Fluff Jobs – pierwsze miejsce w Polsce, gdzie wszystkie ogłoszenia zawierają informację o zarobkach, a oprócz tego jest mnóstwo innych potrzebnych szczegółów, jak na przykład technologie, metodologie projektu czy bonusy.

Byliśmy w tej komfortowej sytuacji, że Tomek sam, pracując po godzinach, stworzył pierwszą wersję portalu. Ja po powrocie do Polski w pełni poświęciłam się rozwijaniu firmy, zajmowałam się wszystkim, począwszy od zbierania feedbacku o pomyśle, współpracy z grafikiem tworzącym nasze logo i portal, a skończywszy na tworzeniu bazy potencjalnych Klientów. Jedynymi kosztami, jakie ponieśliśmy przed startem było wykupienie domeny i serwera oraz zaprojektowanie strony przez grafika.

Jak narodziła się idea platformy z ofertami pracy? Dlaczego uznaliście, że właśnie takiej brakuje na rynku? Czym miała się różnić od tych już istniejących wówczas?

Portal No Fluff Jobs to nasz autorski pomysł, a pierwsza wersja strony powstała ołówkiem na papierze przy naszym kuchennym stole. Pragnęliśmy stworzyć ogłoszenie idealne, które zawiera komplet informacji interesujących kandydata – poetycko mówiąc: wymalować przed oczami oferowane stanowisko pracy. Od początku ​mieliśmy jednak jeden nadrzędny cel: zmienić standardy w rekrutacji IT na bardziej czytelne i otwarte na kandydata. Odbiór społeczności IT zaskoczył nas samych – informatycy “pokochali nas od pierwszego wejrzenia”, a firma już pierwszy kwartał działalności zakończyła na plusie. Wyznaczyliśmy nowe standardy na rynku, dzięki jawności zarobków w ogłoszeniach o pracę. Do dziś jestesmy jedynym portalem z ogłoszeniami w Polsce, który wymaga od pracodawców publikowania widełek płacowych. Kontynuujemy ten trend wraz z niezwykłym zespołem ekspertów. ​Ludzie w No Fluff Jobs to nasz największy kapitał, ich zdanie ma dla nas ogromne znaczenie i to dzięki nim i ich pracy jesteśmy dziś jako w firma w tym miejscu.

Jak budowaliście masę krytyczną użytkowników? Jak docieraliście do pierwszych osób, które mogłyby skorzystać z platformy?

Zdecydowana większość naszych pierwszych użytkowników i recenzentów była znajomymi Tomka ze studiów lub kolegami ze społeczności IT, w której mocno się udzielał. Wielu z chłopaków miało swoje firmy i z chęcią testowali nasze ogłoszenia. Od początku współpracowaliśmy z JUG-ami (Java User Group), często na zasadzie barteru. Byliśmy aktywni na forach, grupach dyskusyjnych, w mediach społecznościowych – wszędzie tam, gdzie spotykają się informatycy. Reakcja na portal zaskoczyła nas samych – otrzymaliśmy właściwie wyłącznie pozytywne recenzje, a informacja o naszym portalu zaczęła lawinowo się rozprzestrzeniać. Często, gdy kontaktowałam się z jakąś firmą w pierwszych miesiącach działalności, słyszałam od HR: “O,tak, słyszeliśmy o was od naszych informatyków, bardzo was sobie chwalą”.

Czy w momencie startu mieliście doświadczenie w prowadzeniu startupu? Jak wyglądały początki działalności? Co było najtrudniejsze?

Zakładając firmę, nie mieliśmy większego doświadczenia w prowadzeniu własnego biznesu. Tomek od zawsze pasjonował się światem start-upów, sporo czytał, bardzo dobrze znaliśmy branżę rekrutacji IT z dwóch stron – rekruterki IT i programisty, ale wiele rzeczy musieliśmy robić intuicyjnie. Firma już pierwszy kwartał zakończyła z pozytywnym wynikiem, to oczywiście dodawało skrzydeł, ale z tamtych czasów pamiętam, że każda decyzja o nowym pracowniku, czy inwestycja w choćby małą kampanię marketingową była trudna – obracaliśmy każdą przysłowiową złotówkę przed wydaniem. Dla mnie wyzwaniem było mentalne przestawienie się z pracy na etacie na pracę we własnej firmie, w której sama o wszystkim decyduję, ale też ponoszę znacznie większą odpowiedzialność – za sukces całego przedsięwzięcia i przede wszystkim za ludzi, którzy w niej pracują. Ogromnym ułatwieniem było dla nas, że mieliśmy siebie – wszystkie decyzje od zawsze podejmujemy wspólnie i doskonale się uzupełniamy. Z perspektywy czasu myślę, że jednym z decydujących czynników mających wpływ na nasz sukces był fakt, że od początku trafiali do nas naprawdę wyjątkowi ludzie – zdolni, zmotywowani, wierzący w to, że wspólnie daleko zajdziemy.

Przeczytaj! Polka w Nowej Zelandii otworzyła własną piekarnię. „Nowozelandczycy są zaskoczeni smakiem polskiego chleba”

Cały czas finansujecie działalność bez środków z zewnątrz? A może potrzebny był inwestor by przyspieszyć rozwój?

Zacznijmy od skali naszego rozwoju obecnie – 2018 rok zaczynaliśmy z 19 osobami na pokładzie, skończyliśmy z 39, dzisiaj jest już nas ponad 50! W tym roku chcemy dobić do 60 osób. Do lipca zeszłego roku finansowaliśmy działalność bez środków z zewnątrz, doszliśmy do etapu, w którym rzeczywiście potrzebowaliśmy dodatkowych funduszy na bezpieczny i stabilny rozwój. Mieliśmy mnóstwo zapytań od różnych podmiotów, jednak nasza pozycja dawała nam mocne stanowisko negocjacyjne. Mieliśmy ściśle określone wymagania co do partnera, zależało nam na tym, aby oprócz środków na rozwój, zyskać również unikatowe know-how, czyli tzw.

smart money. Wiedzieliśmy również, że chcemy zachować większość udziałów i kontrolę spółki. Jeśli chodzi o RASMAG, to właśnie ich firma zgłosiła się do nas. To, co mieli w portfolio, było spójne z tym, co my robimy, dawali nam możliwość współpracowania z ludźmi, którzy robią podobne rzeczy i dzielą się doświadczeniami. Dodatkowo, od około roku już wiedzieliśmy, że możemy rozwijać się w szybkim tempie, ale mamy ograniczenie inwestowania w rozwój w postaci przychodów z poprzedniego kwartału – i także po to był nam inwestor. Mogliśmy pójść do banku, oferowano nam kredyty, ale chodziło jednak nie tylko o pieniądze, a również o merytorykę, którą wniósł inwestor.

Jak zarabia platforma No Fluff Jobs? Czy jesteście rentowni? Kiedy udało się uzyskać breakeven?

Mamy bardzo prosty model biznesowy – zarabiamy na sprzedaży ogłoszeń. Firma jest rentowna od pierwszego kwartału działalności., co z pewnością jest pewnego rodzaju fenomenem. W chwili obecnej jesteśmy w fazie intensywnego wzrostu – w tym roku zatrudniliśmy już 20 osób, końcem roku nasz zespół będzie liczył prawdopodobnie 60 osób, co po raz pierwszy w tym roku spowoduje, że nasze koszty w planowany sposób przekroczą przychód. Jednak wzrost revenue naszej firmy rośnie szybciej niż wszystkie założenia.

5 lat to sporo czasu. Ilu użytkowników od tej pory skorzystało z platformy? Ile CV wysłano? Proszę o jakieś ciekawe liczby opisujące No Fluff :

W ciągu tych kilku lat odnotowaliśmy ponad 3 miliony użytkowników, którzy wygenerowali blisko 30 milionów wyświetleń portalu. Mamy już blisko 3000 klientów, dzięki którym przychody rosną 2-3 razy w skali roku, a od stycznia 2015 roku są 40 razy wyższe.

Ciekawą liczbą jest najwyższa stawka na stanowisku developerskim na pozycji Frontend Developera z Berlina, która wyniosła aż 170 tysięcy miesięcznie, a w Polsce na stanowisku Senior Management Product, Operations aż 125 tysięcy+ miesięcznie

Prowadzisz ciekawy biznes i chciałbyś o tym opowiedzieć? Napisz na kontakt@mambiznes.pl. Opiszemy Twoją historię!

Powiedzcie proszę, kiedy przyszedł moment i przekonanie, że pomysł wypalił i ten biznes ma sens? A może to jeszcze przed Wami?

Pamiętam dokładnie ten moment – było to jesienią, po tym jak świętowaliśmy rok działalności. Przez pierwsze miesiące, gdy tylko dotarło do nas, że pomysł jest świetny, baliśmy się, że jakiś duży gracz na rynku po prostu go skopiuje, zamykając nam możliwość dalszego rozwoju. Ale opatrzność czuwała. Po roku, gdy nasza pozycja znacznie się umocniła, zagrożenie stawało się coraz mniej realne. Oczywiście z biegiem czasu pojawiła się konkurencja, która “zainspirowała się” naszym pomysłem, jednak były to start-upy, bez własnego innowacyjnego pomysłu. Nam,

jako pierwszemu na rynku portalowi wyłącznie dla branży IT znacznie łatwiej było wypracować pozycję lidera, którym do dziś z dumą jesteśmy.

Jakie macie rady dla osób myślących o własnym start-upie? Jakich błędów powinnny unikać? Na co zwrócić uwagę?

Z pewnością bardzo ważny jest pomysł i jego przydatność dla ludzi – nasz portal był odpowiedzią na realną potrzebę rynku i miało to kluczowy wpływ na nasz sukces. Trzeba pamiętać, że własna firma to nieustanna ciężka praca – śmiejemy się czasem z Tomkiem, że większość naszych rozmów przy kolacji kręci się wokół spraw firmowych. To trzeba kochać, trzeba tym żyć, ale jednocześnie umieć zachować zdrowy dystans. Warto słuchać ludzi, zadawać mądre pytania, uczyć się od tych, co wiedzą więcej i być otwartym na feedback. Mając własny biznes trzeba być wytrwałym, nie zrażać się, gdy przychodzą kłopoty i przede wszystkim być wiernym zasadom – w naszym przypadku właśnie wierność zasadom przesądziła o sukcesie portalu. Brak zgody na publikację ogłoszeń bez widełek płacowych, przez który od początku działalności tracimy klientów, stał się naszym kluczowym wyróżnikiem i sprawił, że portal jest tak ceniony przez społeczność informatyków.

Jakie macie plany na przyszłość?

Jesteśmy świeżo po wdrożeniu nowego logotypu i identyfikacji wizualnej portalu. ​Postawiliśmy na czerń i biel, które doskonale oddają bezkompromisowość marki i zmiana spotkała się z bardzo pozytywnym odbiorem zarówno klientów, jak i programistów. Na naszej roadmapie roi się od kolejnych pomysłów, chcemy sukcesywnie je wdrażać, tak by No Fluff Jobs był jeszcze lepszym narzędziem rekrutacyjnym. ​Nasz kluczowy cel od lat jest ten sam: dalsza walka o zmianę standardów w rekrutacji, bo jest jeszcze sporo do zrobienia

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*