Rozdają nawet 200 tys. zł dotacji dla start-upu. Nasze motto „Nie zawracać głowy startupom”

Naszą wiodącą wartością jest „Nie zawracać głowy start-upom”. Proces akceleracji ma być łatwy. Odciążamy przedsiębiorców z biurokracji i formalności tak bardzo, jak to tylko możliwe. Ale nie rezygnujemy przy tym z wartości merytorycznej programu. Oferujemy szkolenia sprzedażowe, komunikacyjne, dobrze skrojony mentoring, spotkania z przemysłem. W naszym programie w ciągu sześciu miesięcy można z łatwością poznać ok. 100 prezesów różnych spółek i start-upów — mówi Bartosz Józefowski, kierownik akceleratora KPT ScaleUp. W ramach inicjatywy start-up może pozyskać 200 tys. zł dotacji oraz rozwinąć współpracę z takimi spółkami jak Grupa Tauron czy Grupa Azoty.

Bartosz Józefowski Kierownik akceleratora KPT ScaleUP

Grzegorz Marynowicz: Dla kogo skierowana jest inicjatywa KTP ScaleUp? Z jakimi podmiotami realizujecie ten program?

Bartosz Józefowski: Odpowiadając najkrócej: do przemysłu i z przemysłem. Naszymi partnerami są duże i bardzo duże firmy przemysłowe, które szukają rozwiązań w bardzo różnych obszarach działania. O przemyśle myślimy holistycznie. To dla nas zarówno zarządzanie produkcją, metody wytwarzania, logistyka, BHP, a także procesy biznesowe jak kontakt z klientem czy HR.

Wszystkich, którzy czują, że potrafią dostarczyć wartość dla firm produkcyjnych, dla szeroko rozumianego przemysłu zapraszam na naszą stronę scaleup.kpt.krakow.pl. Właśnie prowadzimy na niej rekrutację do programu akceleracyjnego.

Na jakim etapie musi być start-up, który zgłasza się do Państwa? W jakiej branży musi działać?

Do naszego akceleratora szukamy firm i start-upów nie starszych niż 5 lat, które mają ciekawe rozwiązania dla przemysłu. Najlepiej, taka firma dysponowała prototypem już po testach laboratoryjnych. W takim bowiem wypadku budowanie Proof of Concept czy demonstratora u jednego z naszych partnerów będzie na pewno dużą wartością dodaną. Pracujemy zarówno z młodymi firmami i tzw. „first time founders”, jak i z firmami zakładanymi przez bardzo doświadczonych ekspertów.

Ile start-upów wybierzecie do udziału w programie? Jaką pulę środków dla nich przygotowaliście?

Chcemy, aby w każdej z naszych edycji uczestniczyło między 10 a 16 spółek. Każda akcelerowana przez nas firma może liczyć na wsparcie w postaci usług (zagraniczny wyjazd studyjny, pakiet szkoleń, znakomity mentoring z doświadczonymi przedsiębiorcami) oraz na grant finansowy. Dofinansowanie może sięgnąć do 200 tys. złotych i nie ukrywam, że na razie notujemy niewielkie odchylenia od tego limitu. Rozumiemy, że praca z korporacjami jest wymagająca i kosztochłonna.

Elementem, który ma zachęcić pomysłodawców jest 200 tys. zł dotacji? W którym momencie start-up otrzymuje te pieniądze i czy ma jakieś ograniczenia dotyczące wydatkowania tej kwoty?

Nie, to nie jest prawda, że pieniądze są najważniejsze. Tym, co tak naprawdę zachęca do udziału w akceleratorze, jest praca na konkretnym przypadku z wiodącą firmą przemysłową.

Owszem — pieniądze są ważne i są katalizatorem tej współpracy. Grant wypłacany jest w każdym akceleratorze finansowanym przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości w taki sam sposób. To trzy transze w oparciu o realizację trzech kamieni milowych projektu. To dosyć łatwe, bo ryczałtowe, w rozliczeniu środki. Start-up nie musi rozliczać się z faktury po fakturze i nie musi prosić o przesunięcie każdej złotówki. Start-up rozlicza się z nami z wykonanej pracy i osiągniętych kamieni milowych.

Jak przebiegać będzie praca z pomysłodawcami? Na co oprócz dotacji mogą liczyć start-upy?

W naszym zespole wiodącą wartością jest „Nie zawracać głowy start-upom”. Proces akceleracji ma być łatwy. Odciążamy przedsiębiorców z biurokracji i formalności tak bardzo, jak to tylko możliwe. Ale nie rezygnujemy przy tym z wartości merytorycznej programu. Oferujemy szkolenia sprzedażowe, komunikacyjne, dobrze skrojony mentoring, spotkania z przemysłem. W naszym programie w ciągu sześciu miesięcy można z łatwością poznać ok. 100 prezesów różnych spółek i startupów.

To już czwarty nabór start-upów. Jakie są efekty poprzednich trzech edycji? Ile start-upów wzięło udział? Ile środków łącznie pozyskały?

Mamy prawie 34 absolwentów. Prawie, bo ostatnia edycja jeszcze trwa. Dla większości spółek znalezienie inwestora nie jest priorytetem. Poza tym część spółek ma już inwestora na pokładzie, gdy przystępuje do akceleracji w KPT ScaleUP. Nie zmienia to faktu, że do tej pory co najmniej 4 spółki zaliczyły udaną rundę po programie. Do tego kilka firm mocno przyspieszyło, dzięki czemu ciągle może się bootstrapować (samofinansować).

Udało nam się także negatywnie zweryfikować kilka start-upów. Tak, to też jest pozytywna rzecz. W pogoni za przysłowiowym „go big or go home” start-upy czasami za długą tkwią w martwym punkcie. Akceleracja ma być weryfikacją, punktem granicznym.

Jakie start-upy wskazalibyście jako te, które odniosły sukces lub dobrze rokują? Proszę o nazwę oraz informację czym się zajmują?

Najpierw ważne zastrzeżenie: wszystkie star-tupy wykonały w naszym programie akceleracyjny kawał dobrej, choć przecież niełatwej roboty. I jestem szczęśliwy, że mogliśmy razem pracować. Dzisiaj na pewno mogę powiedzieć, że takie firmy jak Sense, Seedia, Zeme, Optimo Light, Insignes Labs radzą sobie bardzo dobrze. Mam nadzieję, że w środowisku co nieco o nich słychać. Sense zajmuje się monitorowaniem dachów płaskich w halach przemysłowych, Seedia dostarcza małą, solarną architekturę miejską, Zeme specjalizuje się w digitalizacji rynku odpadów przemysłowych i recyklingu, Optimo Light działa w obszarze efektywności energetycznej wykorzystując autonomiczne, inteligentne oprawy oświetleniowe, a Insignes Labs ma w swojej ofercie zabezpieczanie materiałów przed bakteriami.

Z perspektywy trzech edycji, jakie zalety i jakie wady mają polskie start-upy? Jakieś błędy się powtarzają?

Zdarza się, że start-upy nie doceniają, jak dobrze przygotowani i rozeznani są ludzie z przemysłu. To często się kończy nie tylko niezręcznymi rozmowami – na przykład wtedy, gdy partner przemysłowy wymienia konkurentów, o których startup nigdy nie słyszał – ale też prowadzi do sytuacji, w której start-up chce rozwiązywać nieistniejące problemy.

Natomiast największą wadą polskich start-upów jest zastanawianie się. Trudno uwierzyć w to, jak wiele start-upów dzwoni do mnie i próbuje dowiedzieć się, „czy mają po co składać papiery”, „czy mają szansę” itp. Tracą wiele czasu na roztrząsanie dylematu: aplikować czy nie aplikować? A to przecież dokładnie po to jest proces selekcji w akceleratorze i spotkania z przedstawicielami przemysłu. Nie ma co się zastanawiać. Trzeba brać się do roboty i wypełniać wniosek aplikacyjny na naszej stronie.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*