Pasibus udowadnia, że można zarobić na burgerach. Zysk przekroczył 1,5 mln zł

Początki wrocławskiego Pasibusa przypominają historie niejednej wielkiej firmy, zaczynającej swój biznes w garażu. Jednak w ich przypadku był to food truck, z którego zrodziła się sieć burgerowni w całej Polsce. W 2018 roku udało im się wypracować blisko 1,5 mln zł zysku.

Fot. Pasibus

Wszystko zaczyna się w 2013 roku, kiedy to na ulicach Wrocławia pojawia się ich pierwszy food truck. Co ciekawe, ten pojazd wciąż funkcjonuje, a potocznie nazywany jest obecnie „Dziadziem”. Dawid Bojarojć  rozpoczynając swój biznes z pewnością nie mógł przypuszczać, jak szybko rozwinie się jego firma. Z jednego food trucka wraz z Piotrem Staszczyńskim i Janem Kulisiewiczem zrobili ogólnopolską sieć burgerowni pod marką Pasibus. Choć jak sami mówią, nie przejęli klientów od znanych sieci fast foodowych, a jedynie wypełnili lukę, odnosząc przy tym sukces.

— Nie uważam, żeby Polacy zrezygnowali z burgera spod tzw. złotych łuków na rzecz naszego. Nasz koncept kierujemy do innej grupy konsumentów i zapełniamy lukę na rynku, jaką jest segment fast casual. Trafiliśmy do osób, które wcześniej nie myślały o burgerze  jak o pełnym posiłku jedzonym w przyjemnych wnętrzach, przy piwku i czasem do późna w nocy. Przyciągamy głównie jakością naszych produktów — autorskich sosów, gotowanych dokładnie tak samo jak na początku działania Pasibusa w food trucku, czy świeżej, niemrożonej wołowiny. Robimy wszystko, aby przy coraz większej skali podstawy pozostały niezmienne — mówi Jakub Aleksandrowicz, dyrektor marketingu marki Pasibus.

Sprawdź!Jak uruchomić własny food truck i ile to kosztuje?

10 mln zł wsparcia od kina

Początkowo pomysłodawcy burgerowni skupiali się tylko na stolicy Dolnego Śląska oraz na pojawianiu się na różnych wydarzeniach street foodowych. To sprawiło, że wiele osób z innych zakątków Polski zetknęło się z wrocławską marką. To właśnie wtedy właściciele Pasibusa dostrzegli swoją szansę na rozwój. Po Wrocławiu przyszedł czas na Lubin, a następnie Gdańsk, gdzie pojawiły się ich lokale stacjonarne. Następnie przyszedł czas na Warszawę, Katowice, Łódź i Poznań.

Jednak dalszy rozwój stanął pod znakiem zapytania, ponieważ każdy nowo otwarty lokal to bardzo duży koszt inwestycyjny. Z pomocą przyszła sieć kin Helios, należąca do Grupy Agora. Zainwestowała ona 10 mln zł w spółkę Step Inside Sp. z o.o., którą rozwija wspólnie z udziałowcami Pasibusa. Inwestycja pozwoliła zaplanować otwarcie aż 40 nowych lokali pod marką Pasibus w przeciągu najbliższych 4 lat. Tylko w tym roku kolejne lokale pojawiły się w Warszawie, Opolu oraz w Olsztynie. Jak zapowiadają twórcy, to jeszcze nie koniec. — Planujemy otwarcie kolejnych  lokali jeszcze w tym roku — m.in. w Katowicach i Bydgoszczy — mówi Jakub Aleksandrowicz. Jednak jak podkreśla przedstawiciel marki, firma na razie nie planuje wyjścia poza granice kraju, widząc jeszcze dużą szansę na rozwój w kraju. Choć nie wyklucza ekspansji zagranicznej w przyszłości.

Fot. Pasibus

Zyskowny biznes

Food for Nation sp. k. to spółka celowa, która jest jedynym właścicielem marki Pasibus. Obecnie do udziałowców spółki należą: Piotr Staszczyński, Jan Kulisiewicz, Food For Nation Spółka z o.o., Wroclavia Spółka Komandytowa, Dawid Bojarojć oraz Bogdan Staszczyński. W 2018 roku udało im się wypracować znaczny zysk — jak wskazało ostatnie sprawozdanie finansowe, wyniósł on 1 546 735,38 zł. Jednak, co ciekawe w latach poprzednich, Pasibus również notował dobre wyniki, przykładowo w 2017 roku zysk spółki wyniósł 2 796 313,55 zł. Mniejszy zysk za 2018 rok spowodowany jest znaczącymi inwestycjami w rozwój marki Pasibusa.

Wyszczególnienie

Stan na 01.01.18

Stan na 31.12.18

Kapitał podstawowy1 085 270,00 zł2 168 935,53 zł
Kapitał zapasowy0,00 zł950 000,00 zł
Kapitał z aktualizacji wyceny0,00 zł-25 524,00 zł
Zysk /strata2 796 313,55 zł1 536 735,38 zł
Źródło: Sprawozdanie finansowe Food for Nation sp. k.

Z roku na rok popularność Pasibusa rośnie. Świadczyć mogą o tym rosnące przychody netto z ich sprzedaży, które wyniosły w 2018 roku 27 475 629,63 zł, zaś w 2017 roku 16 402 360,40 zł. Oznacza to wzrost przychodów o 68 proc. rdr. Może to wróżyć dalszy szybki rozwój firmy, tym bardziej że pomimo otwierania kolejnych burgerowni, firma stale osiąga zysk.

Przeczytaj także na MamBiznes.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

*
*